
Ludzie nieprzystosowani, idący pod prąd, spierający się z ogółem… Heretycy. To właśnie oni stali się bohaterami najnowszej powieści Leonarda Padury.
REKLAMA
Zacznijmy może od osoby samego autora. Leonardo Padura jest chyba najbardziej znanym na arenie międzynarodowej kubańskim pisarzem i od kilku lat kubańskim kandydatem do literackiej nagrody Nobla. W Polsce najbardziej znany jest z trylogii kryminałów o przygodach i miłosnych perypetiach porucznika Mario Conde. Conde, miłośnik pięknych kobiet, dobrego jedzenia, nałogowy palacz i wielbiciel Beatlesów odznaczał się zarówno policyjną intuicją, jak i poczuciem sprawiedliwości. Te właśnie cechy sprawiły, że musiał porzucić policyjną karierę, skazując ię tym samym na ponurą egzystencję w realiach Hawany z lat dziewięćdziesiątych XX wieku. W Heretykach znowu natykamy się na osobę Conde, który nie tylko postarzał się, ale i znalazł ukojenie w ramionach dawnej miłości, pięknej Tamary. Przebrzmiała już sława dawnego policjanta sprawiła, iż nasz bohater, w krótkim czasie, zdobył dwa zlecenia. Pierwsze dotyczyło rozszyfrowania zagadki z przeszłości, drugie zaś oznaczało wejście w środowisko mu zupełnie nieznane, środowisko młodzieży kubańskiej XXI wieku. Nasz porucznik przekonał się, że bohaterzy obu spraw byli do niego bardzo podobni. Potomek polskich Żydów, który szuka dowodów na niewinność lub winę swego ojca, jak również zaginionego obrazu ze szkoły Rembrandta, jak i zaginiona nastolatka, która swoim wyglądem pokazuje bunt wobec rodziny i otoczenia, oboje przypominają Condego z młodości. Podobną drogę życiową wybrał amsterdamski Żyd, który w XVII wieku obrał drogę artysty. A w tle historia Kuby, a właściwie jej najbardziej wstydliwy i mroczny epizod jakim było bezowocne cumowanie statku St. Louis, a także historia Polski z okresu powstań kozackich.
Wystarczy by zaciekawić? Chyba tak.
