Koniec roku, to wspaniała okazja na dokonanie podsumowania tego, co działo się w upływającym roku na rynku wydawniczym. Rok 2012 był, mimo spadającego zainteresowania książką, bogaty w to, co mógłbym nazwać wydarzeniami wydawniczymi. Dwanaście takich wydarzeń postanowiłem więc przypomnieć w pierwszym dniu nowego roku.
REKLAMA
Zaproszenie kogoś do własnej biblioteczki jest równe odsłonięciu własnego wnętrza. Pokazanie komuś tego, co zrobiło na nas największe wrażenie, jest swego rodzaju wiwisekcją własnej duszy. Ryzyko? Być może. Ale cóż innego robię, prowadząc blog o książkach?
Nie byłbym sobą, gdybym nie zaczął wymieniać wydarzeń literackich 2012 roku od Zygmunta Baumana. "To nie jest dziennik" jest osobistą krytyką naszej współczesności. Tym cenniejszą, iż pisaną dla samego siebie, dla zabicia czasu. Baumana można cenić, można też krytykować. Wypada jednak, przed rozpoczęciem krytyki, wiedzieć o czym pisze i znać jego argumenty. Zygmunt Bauman nie doczekał się godnej siebie polemiki, w której brakowałoby inwektyw.
"Księga obrazów", to hołd złożony Brunonowi Schulzowi, artyście żyjącemu i tworzącemu na pograniczu trzech kultur- polskiej, żydowskiej i ukraińskiej. Księga obrazów jest świetnym uzupełnieniem nie tylko prozy Schulza, ale też i jego biografii. Pozycja cenna zwłaszcza dla tych, którzy rozpoczynają swą przygodę z Schulzem.
U źródeł naszej fascynacji Izraelem leżą sprzeczności, które uświadamiamy czytając notki prasowe, lub reportaże traktujące o tym kraju. Kraj, w którym tworzy się naród ze społeczności pochodzących z różnych kultur, który godzi religijność z ateizmem, wreszcie jedyna demokracja, która nie posiada własnej ustawy zasadniczej. O historii tego kraju i instrumentalnym traktowaniu tematu Zagłady pisze Tom Segev w książce "Siódmy milion".
Oblężenie Leningradu to jedna z największych tragedii II wojny światowej. Na śmierć głodową skazane zostało całe miasto, miasto, które miało zniknąć po jego zdobyciu. Książka Anny Reid "Leningrad" każe nam wszystkim postawić pytanie - czy tylko Niemcy i mróz byli wrogami Leningradczyków?
Skoro jesteśmy przy II wojnie światowej... Wojciech Szatkowski w książce "Goralenvolk. Historia zdrady" zmaga się z problemem zdrady narodowej na Podhalu, a jednocześnie rozlicza niesławną pamięć własnego dziadka. Uczciwie napisana monografia jednej z ciemniejszych kart historii Polski
Bałkany, region potwornego konfliktu końca XX wieku, to miejsce akcji dwóch książek. Pierwsza z nich to "Żona tygrysa" Tei Obreht. Książka o ludziach niedostosowanych do tego, co uważa się za normy społeczne w społecznościach spolaryzowanych. Książka o tych innych, wykluczonych, uznanych za wrogów, napiętnowanych "słowem-kluczem"
W podobnej konwencji pisze Miljenko Jergović. Jego "Ojciec", to krytyka nowego europejskiego kraju. Chorwacja widziana okiem Jergovicia to kraj nacjonalizmu religijnego.
Islam. Nie zrozumiemy go dopóty, dopóki nie posmakujemy go przez poezję religijną. "Alchemia miłości" to zbiór wierszy, które możemy traktować niczym religijny erotyk. Osoba Boga jest zrównana z kobietą- obiektem uczucia pozbawionego żądz cielesnych
Skoro jednak zaczęliśmy pisać o islamie, warto powiedzieć o fobiach przedstawicieli tej religii. Fobiach skierowanych do społeczeństw Zachodu. Tak się bowiem przyjęło, że na kontaktach tych muzułmanie często tracą. Nasza fascynacja ich kultura traktowana jest więc często jako zagrożenie. I o tym, miedzy innymi jest książka "Błękitny manuskrypt"
Słabości ludzie, cóż bardziej może być dla nas zrozumiałe? Pijak Hansa Fallady, to zapis procesu staczania się tzw człowieka na sam dół społecznej drabiny i zaskakujące odkrycie, iż nawet na samym dnie ludzie budują własne struktury, dokonują podziałów na lepszych i gorszych. Wszędzie trwa walka
Ludzką słabością jest też to, iż uważamy się za lepszych od innych. Nasza wyższość jest jednak iluzją, zwłaszcza, gdy jej przyczyną będzie kolor skóry, czy zasobność portfela. Nie chcemy się przyznać do podłego traktowania tych, innych, ale Gunther Wallraff w książce "Z nowego wspaniałego świata" przyszpila nas żelaznymi dowodami naszej ludzkiej podłości
Wydaje nam się,ze dążymy do społeczeństwa idealnego? Idealizujemy Wielkiego Brata za Oceanem? Spółjrzmy więc na satyrę społeczeństwa amerykańskiego. Christopher Buckley w "Sądnych konkurach" krzyczy o Ameryce - król jest nagi
