Umberto Eco
Baudolino
Umberto Eco Baudolino Noir sur Blanc

„Widzisz przedstawienie, nie widzisz rzeczy” Wielki Szu.

REKLAMA
Kwiecień 2014 roku. Krzyżowcy po zdobyciu Konstantynopola plądrują miasto. Ludzkie życie i miejsca kultu tracą na jakimkolwiek znaczeniu. W tych to właśnie dniach Baudolino ratuje z rąk pijanych winem i mordem, żądnych krwi, Krzyżowców, bizantyjskiego wielmożę, by w bezpiecznej kryjówce wyspowiadać się ze swojego, jakże barwnego życia. Poznajemy więc historię młodego chłopca, który zrządzeniem losu i dzięki kaprysowi potężnego władcy wchodzi na szczyt polityki europejskiej XII wieku, mieszając jednocześnie w imperium Fryderyka Barbarossy. Oczywiście nasz bohater nie pretendował do wyniesienia się ponad stan, wynikający z urodzenia, zdając sobie sprawę z tego, że ważniejsze są zdolności i umiejętności od dobrego urodzenia. Otrzymujemy powieść łotrzykowską, Baudolino, urodzony łgarz, potrafi kreować postrzeganie przez otoczenie rzeczywistości w sposób korzystny dla swego władcy. Niczym barejowski dyrektor muzeum wymyśla chrześcijańskiego władcę z imperium gdzieś na krańcach świata, by w jego imieniu napisać list do możnych całej Europy, sam tworzy relikwie wielbione nie tylko przez tłumy, ale i władców. Ten genialny hochsztapler wie bowiem, że ważniejsza od mocy, jest wiara w moc, a ludziom można wmówić każde kłamstwo. I my sami, czytając książkę ze świadomością, iż bohater jest rasowym łgarzem, zaczynamy mu wierzyć, z sympatii, na jaką zasługuje.
Któż z nas bowiem nie ceni genialnego oszusta?