
Trzeci tom rozmów, jakie niezwykła, mądra kobieta przeprowadziła z ludźmi pióra. Czy trzeba do zachęty czegoś więcej? Może chyba tylko uświadomić potencjalnemu czytelnikowi, by w swym wstępnym osądzie nie kierował się tytułem….
REKLAMA
Tomy rozmów czy wywiadów mają to do siebie, iż przy lekturze nie trzeba sztywno trzymać się narzuconej przez wydawcę kolejności. Dlatego rozpocząłem lekturę od rozmowy z Januszem Rudnickim. Znając bowiem poczucie humoru stron rozmowy, spodziewałem się, i słusznie, szermierki słownej, swoistej zabawy słowem, chwytania się sformułowań i co najmniej kilku dygresji. Rozochocony lekturą otworzyłem rozmowę z Agatą Tuszyńską, tą samą, która podpadła mi swą Oskarżoną, a ujęła Żonglerem, potem była Inga Iwasiów, potem…. Nie, to nie jest przewodnik po tomiku Słowo i płeć. A skoro nie piszę przewodnika, to może przejdę do samej książki. Przede wszystkim pospierajmy się z tytułem sugerującym pewne uproszczenie, sugerujące determinację pisarstwa płcią twórcy. Rzadko kiedy tytuł jest tak daleki od treści, czy konkluzji jakie wyniosłem z lektury. Czy na pewno jednak była to tylko lektura? Same rozmowy zmuszają czytelnika do zabrania w nich głosu, podkreślenia zdania, czy napisania czegoś na marginesie. Oczywiście nie mogę równać się z uczestnikami rozmów, jednak jako czytelnik konfrontuje wypowiedziane słowa z tym, co wyszło spod ręki rozmówców pani Janiny. I zapewne gdybym chciał rozwinąć w notce swoje zapiski, jej długość odstraszyłaby każdego z potencjalnych czytelników. Skrócę może do własnych wniosków. Ani płeć, ani też osobiste przeżycia nie muszą wpływać na warsztat pisarski czy na dobór tematu. Warsztat pisarski zależy od wyobraźni, umiejętności wczucia się w kreowane postacie. Z drugiej strony barykady mamy czytelnika, w którym należy wykształcić pragnienie obcowania wycyzelowaną myślą, tak, by nie godził się już na literacką bylejakość, nawet w zamian za podjęcie ważnego, nigdy nie dotykanego tematu. Jak więc uświadomić nam wszystkim, iż nie możemy godzić się z bylejakością zwłaszcza tego, co stoi na naszych półkach?
Wszak jedzenie samych hamburgerów prowadzi do otyłości.
