
Stara, niewyjaśniona sprawa zabójstwa, Europa w dobie kryzysu i problemy małżeńskie inspektor Petry Delicado.
REKLAMA
Otwarcie starego śledztwa nie zawsze kończy się sukcesem. Petra Delicado doskonale o tym wiedziała, niemniej jednak śledztwo trzeba było przeprowadzić. Sytuacji nie ułatwiało przeświadczenie o stałej obserwacji działań policjantki. Morderca doskonale wiedział gdzie policjantka skieruje swoje kroki i dbał o zacieranie śladów oraz o pozbycie się potencjalnych świadków. Oczywiście nasza bohaterka odkrywa kto zabił, ale też na czyje polecenie morderstwo to zostało dokonane. Oczywiście przy okazji zostały ujawnione okoliczności łagodzące, by prawo stało się równoznaczne ze sprawiedliwością.
Alicia Gimenez-Bartlett świetnie wpisuje się w trend kryminałów skandynawskich. Nie tylko opisuje więc samo rozwiązanie sprawy kryminalnej, ale też pokazuje realia życia wybranych społeczności. Mamy więc tu zwięzłą, hiszpańską odpowiedź na szwedzkie kryminały. Nie znajdziemy więc informacji o tym ile kostek cukru wrzuca się do porannego espresso, ani jak długo miesza się łyżeczką w filiżance, przez co czytelnik na pewno nie zaśnie w czasie lektury. Podkreślony jest za to ten społeczny problem, który kilka lat po hiszpańskiej premierze książki wybuchnie na całym świecie, dzięki akcji #metoo. I to właśnie o nim tak naprawdę chciała napisać twórczyni postaci Petry Delicado.
A mając jeszcze w pakiecie wartką akcję i kilka dość zabawnych sytuacji, możemy uznać Nikt nie chciał wiedzieć, za doskonałą lekturę urlopową.
