
Wszelkie totalitaryzmy mają jedną wspólną cechę- ich przywódcy nie znoszą samodzielnego myślenia w rządzonych przez siebie społecznościach. Samodzielność myślenia wyklucza przyjęcie jednej racji jako prawdy oświeconej. Dlatego myślenie w sposób inny niż narzucony przez silnego przywódcę, jest zazwyczaj tępiona. Prawdę tę pojęli więźniowie radzieckich gułagów i niemieckich kacetów. Prawdy tej też doświadczyli również obywatele jugosłowiańscy, którzy spędzili po kilka lat w gułagach Tity.
REKLAMA
Naga wyspa to miejsce straszne. Straszne dla tych, którym przyszło spędzić tam kilka lat tylko za to, że ich idee czy sposób postrzegania świata różnił się od tego, który narzucił całej Jugosławii Tito. Miejsce, w którym bezpardonowo łamane były ludzkie kręgosłupy, odhumanizowano wielu ludzi, poniżano ich i torturowano. Miejsce, które w oczach wielu więźniów było straszniejsze niż niemieckie obozy koncentracyjne, miejsce, które było ucieleśnieniem horroru orwellowskiego Roku 1984. Nic dziwnego- twórcy titowskiego gułagu korzystali z najlepszych wzorców – niemieckie kacety i stalinowskie gułagi zostały przeniesione na jugosłowiański grunt i udoskonalone. Nie chodziło w nich o mordowanie przeciwników politycznych, nie chodziło też o ekonomiczne korzyści z pracy niewolniczej. Celem było podporządkowanie człowieka woli tzw. kolektywu. Jeśli kolektyw uważał, że wydawano wystarczające porcje pożywienia, to nikt z więźniów nie miał prawa skarżyć się na głód. Podobnie było z pracą- na Nagiej wyspie nie było prac bezsensownych. Nikt nie miał tak prawa nawet pomyśleć. Wydawałoby się, że osiągnięcie takiej kontroli nad więźniami jest niemożliwe. A jednak było. Od pierwszej bowiem chwili solidarność więźniów była rozbijana- przejście przez szpaler, zmuszanie do kontrolowania własnego syna, czy do bicia ojca było na porządku dziennym. Wkrótce okazało się, że w tym gułagu strażnicy są właściwie niepotrzebni- więźniowie spełniają rolę strażników tym skuteczniej, że każdy z nich walczył stale o zachowanie wywalczonej przez siebie pozycji. W tym miejscu oczywiście musimy sami uważać z uczuciem empatii wobec katowanych ludzi. Fakt, iż znaleźli się na Nagiej wyspie jako więźniowie, wynikał jedynie z porażki Stalina w sporze z Titą. Gdyby frakcja pro stalinowska była zwycięska, na Nagą wsypę trafiliby ludzie z najbliższego otoczenia Tity. Ofiara byłaby więc potencjalnym katem.
I właśnie to najbardziej przeraża w książce Jezernka.
I właśnie to najbardziej przeraża w książce Jezernka.
