wydawnictwo PWN

Jest to książka, która polski czytelnik ma okazję wziąć do ręki 50 lat za późno. 50 lat temu stanowiłaby novum dla nas wszystkich. Dziś jest jedynie jedną z wielu książek o Holokauście i jedną z niewielu o Żegocie, cenną dla tych, którzy potraktują ja jako jedno ze źródeł historycznych. Jest również lekturą obowiązkową, dla tych, którzy o Żegocie wiedzą niewiele.

REKLAMA
O istnieniu Żegoty statystyczny Polak słyszy przy okazji użycia przez zachodniego dziennikarza określenia „polskie obozy koncentracyjne”, lub wtedy, kiedy Jan Tomasz Gross zapowiada publikację nowej książki. Jednak gdyby tego samego Polaka zapytać o to, czym właściwie była Żegota, odpowie kilka sztampowych zdań i prawdopodobnie będzie miał spore trudności z wymieniem kilku nazwisk ludzi, którzy byli zaangażowani w ratowanie Żydów w czasie wojny. Wielu będzie zaprzeczać moim słowom, niektórzy pewnie będą udowadniać, że jestem w błędzie. Ja jednak wiem, iż wiedza historyczna wielu z nas jest niewielka. I do tych kierowany jest przystępnie napisany wykład, jaki Władysław Bartoszewski wygłosił w 1963 roku w Instytucie Yad Vashem.
Sam wykład, mimo, ze wygłoszony 50 lat temu nie mógł doczekać się publikacji. W latach sześćdziesiątych był niecenzuralny- zbyt ciepło wypowiadał się bowiem o zaangażowaniu rządu londyńskiego i dowodził, że właściwie podziemie komunistyczne nie angażowało się w ratowanie zwykłych ludzi. W późniejszych latach również nie było klimatu do wydania tej książki. Na początku lat siedemdziesiątych tematy żydowskie były passe i był to skutek marca 1968 roku, w latach osiemdziesiątych z kolei sam Bartoszewski stał się niecenzuralny dla władz komunistycznych. Tak więc mogła ukazać się dopiero dziś.
Sięgając po relację Bartoszewskiego miałem świadomość, że wygłosił ją bez żadnego przygotowania, bez możliwości posiłkowania się notatkami. Mówiąc więc o Żegocie, Bartoszewski miał do dyspozycji tylko swoją pamięć. Spodziewałem się więc pewnych nieścisłości w samym przekazie i byłem mile zaskoczony ich nie znajdując. Świetna pamięć Profesora a także sprytna taktyka polegająca na niepodawaniu szczegółów, którzy nie był do końca pewien sprawiła, iż relacja ta jest ważnym źródłem historycznym, tym bardziej, że została opatrzona fotografiami i biogramami osób zaangażowanych w ratowanie Żydów.