
Islamski bękart to historia chłopca, który miał nieszczęście urodzić się w mieszanej rodzinie. Drugim nieszczęściem było to, że po śmierci swego ojca trafił do pod opiekę kogoś, kto fałszywie rozumiał określenie „dobry muzułmanin”. Słowem to historia chłopca, któremu odebrano rodzinę, który musiał dość wcześnie dorosnąć i podejmować trudne i ryzykowne decyzję. Wreszcie historia chłopca, który po przezwyciężeniu wszelkich trudności pozostał sobą i nie odwrócił się od dziedzictwa kulturowego i religijnego swego ojca.
REKLAMA
Historia małego Muhammada jest w swej prostocie tragicznie prosta. Oto mały chłopczyk pochodzący z mieszanej angielsko - pakistańskiej rodziny przeżywa swoją pierwszą wielką tragedię- jego rodzice rozstają się . Ojciec chcąc zachować chłopca przy sobie porywa go i na krótko wywozi z Anglii. Po jakimś czasie ojciec chłopca umiera, a sam Muhammad trafia pod opiekę przyszywanego wuja o radykalnych poglądach, który chce z niego zrobić „dobrego muzułmanina”. Nie będę tu opisywać perypetii Muhammada, nie chcąc streszczać samej książki. Podzielę się jednak swoimi refleksjami.
Historia Muhammada dowodzi, że radykalizm doprowadza każdą ideę czy religię do swoistej patologii. Patologia ta polega na swoistej ortodoksji ideologicznej lub religijnej. Każdy, kto wyłamuje się z kanonu reguł dopuszczalnych przez radykałów jest odstępcą, grzesznikiem lub zdrajcą. Kogoś takiego wyrzuca się ze wspólnoty, piętnuje, zabija bądź łamie mu się kręgosłup ideowy tak, by bał się odstąpić choć na krok od linii radykałów. Do łamania ludzi zawsze się znajdą chętni. Radykalizm bowiem przyciąga ludzi, dla których sadystyczne postępowanie jest usprawiedliwione ideologicznie. Ideologią czy dobrem religii można usprawiedliwić każdą podłość i każdą zbrodnię. Odrobinka radykalizmu, troszkę zdecydowanego terroru, choćby werbalnego i znajdzie się chętny do krzywdzenia innych w imię idei . Łatwe? Tak, radykałów każdy się boi. Strach ten nie pozwala na otwarte wystąpienie przeciw radykałom. Nie zgadzamy się z nimi, ale też nie występujemy przeciw nim. I właśnie ten strach, oraz nasze lenistwo jest siłą radykałów. Dzięki nim radykałowie mogą zdobywać coraz większe strefy wpływów. Tak więc nasz strach, nasze lenistwo pozwalają radykałom wypaczać ideologie, wypaczać religię. A przecież wystarczyłoby gdybyśmy powiedzieli „nie” diabolicznemu Rahimowi czy jemu podobnym przedstawicielom innych religii. Gdybyśmy sprzeciwili się ich niegodnym praktykom , gdybyśmy powiedzieli „dość” radykalnym politykom, to nie tylko Muhammad nie przeszedłby piekła na ziemi, ale i nasze życie byłoby jakieś lepsze i spokojniejsze.
Tym jednak, którzy mimo wszystko będą obarczać islam jako taki winą za nieszczęścia Muhammada, przypomnieć należy, że sam Muhammad pozostał religijnym muzułmaninem, dalekim od ocen, radykalizmu, terroryzmu i wszystkich tych grzechów o jakie podejrzewamy tę religię.
