
Nie będę ukrywał. To moje pierwsze spotkanie z prozą Roberto Bolano. Pierwsze i od razu udane.
REKLAMA
Czternaście opowiadań o wątłej z pozoru fabule, czternaście opowiadań o ludziach, których łączy tylko jedno- poczucie samotności i wyalienowania z tak zwanego społeczeństwa. Ci ludzie zostali spaczeni przez swoje życie do tego stopnia, że tak zwani porządni obywatele, podpory wszelkich społeczności, wykrzywiliby się z pogardą na samą myśl o spotkaniu z kimś takim jak bohaterowie naszych opowiadań. Bo kogóż mieliby szanować? Współpracownika rosyjskiej mafii, dawnego żołnierza hiszpańskiej Błękitnej Dywizji, gwiazdeczkę porno, czy może kobietę, która do tego stopnia pragnie stworzyć normalny związek z jakimkolwiek mężczyzną, że zmienia ich częściej niż typowy mieszczuch rękawiczki? Czy mieliby pragnąć spotkania ze zwykłymi oprawcami południowoamerykańskiej dyktatury? Doprawdy, tak szkaradne opakowania nie zachęcają do bliskich kontaktów.
Nie należy jednak oceniać zawartości po samym opakowaniu. Nikt nie jest bowiem do końca dobry, nikt nie jest też do końca zły, każdy zaś ma swoją granicę, której nie jest w stanie przekroczyć, każdy też ma coś cennego, czego nie chce stracić. Dla goryla rosyjskiego mafioso jest to miłość, dla żołnierza Błękitnej Dywizji możliwość obrażenia torturujących go Rosjan, dla oprawcy z chilijskiego więzienia czymś nie do pomyślenia jest zabicie kolegi ze szkolnej ławy.
Gawędziarski styl Bolano nie przeszkadza w odbiorze samych opowiadań. Wprawdzie historie przez niego spisane brzmią nieco niewiarygodnie, ale jakoś nie mamy ochoty na polemikę z Autorem. Czytelnik nie ma bowiem czasu na analizowanie realności postaci czy sytuacji, skondensowanie akcji wymusza maksymalne skupienie przy lekturze. Tak naprawdę to czytając opowiadania Bolano marzniemy na ulicach Moskwy, włóczymy się po przedmieściach Girony i podróżujemy wraz z detektywami na tylnym siedzeniu samochodu. I to właśnie stanowi o sile samej książki. To właśnie spowoduje, że sięgnę po inne utwory Roberto Bolano.
