Wydawnictwo Wielka Litera

Miałem to nieszczęście, że przygodę z twórczością Doris Lessing rozpocząłem od lektury "Pamiętnika przetrwania". Książka ta zniechęciła mnie na kilka lat do Autorki, co więcej odradzałem czytanie jej powieści. „Dwie kobiety” zmusiły mnie do rewizji opinii. Być może trafiłem na słabszą książkę Lessing, a być może do jej twórczości trzeba w jakiś sposób dojrzeć?

REKLAMA
Cztery fantastyczne opowiadania, których wspólnym elementem jest tak zwane fatalne zauroczenie, mylone często z miłością. Przeżyliście coś takiego? Związek oparty wyłącznie na pożądaniu, w którym obie strony wiedzą, że nie ma on przyszłości, jednak mają problem z jego zakończeniem? W taką scenerię, utkaną na wzór związku singerowskiej Klary i Cypkina, wkroczyli bohaterowie opowiadań Lessing. Wykreowane postacie oczywiście nijak się mają do bohaterów Dworu czy Spuścizny, dodatkowo położenie, w którym stawia ich Autorka może wydawać się nam nieprawdopodobne. Jest jednak w tych historiach jakaś żelazna logika. Jak gdyby Lessing poskładała gotowe puzzle i pokazała nam prawdziwy, stworzony przez los, obraz.
Największe wrażenie robią dwa opowiadania. W pierwszym starsza kobieta wiąże się z nastoletnim synem swojej przyjaciółki. Przyjaciółka nie tylko nie uważa tego za naganne, ale wiąże się z synem tej pierwszej. Symbioza i naturalność panujące w tym chorym związku trwa aż do czasu, kiedy chłopcy mają założyć własne rodziny. Jednak nad stworzonymi przez nich rodzinami wisi swoisty miecz Damoklesa. Przeszłość w każdej chwili może się ujawnić. Między dawnymi kochankami bowiem zawsze pozostają resztki dawnych uczuć.
Scenariusz drugiego opowiadania jest bardziej prawdopodobny. Oto dawny żołnierz przez lata żyje w przekonaniu, iż ma dziecko z mężatką. Mimo założenia pozornie szczęśliwej rodziny, pragnie zobaczyć swego domniemanego syna. Pogodził się z tym, że matka chłopca nie chce nawet pamiętać krótkiego epizodu, który go z nią połączył. Jedyną motywacją do szukania kontaktu z kobietą jest ten chłopak. Oczywiście nasz bohater nie zdaje sobie sprawy, że swoim fałszywym pojęciem miłości ojcowskiej krzywdzi nie tylko dawną kochankę, ale i swoją żonę oraz samego siebie. Spełnienie jego pragnień byłoby jednocześnie skrzywdzeniem jego domniemanego syna, którego cały świat zawaliłby się niczym domek z kart, zaufanie do matki stanęłoby pod znakiem zapytania, a poczucie winy, wobec dwóch ojców ostatecznie załamałoby chłopca. W tym opowiadaniu miłość jest splątana z nienawiścią i chęcią zemsty. Tylko dlaczego nasz bohater nienawidzi wszystkich, którzy go otaczają?
Powinniśmy dziękować losowi, że oszczędził nam życia w świecie, który opisuje Lessing i docenić ten nasz szary świat, tę nużącą czasem codzienność. Sami bowiem nie wiemy, jak bardzo jesteśmy w naszym świecie szczęśliwi.