Wydawnictwo Sonia Draga

Podobno ekonomia i ekologia wykluczają się wzajemnie. Podobno nie stać nas na ochronę środowiska… Czy aby na pewno? Przypomniał mi się żart o rzeczywistości z roku 2070 - dziadek opowiada wnukowi o telewizorach LCD, telefonach komórkowych i tabletach. Na to wnuk odpowiada, żeby dziadek przestał pleść bzdury i dołożył do ognia, bo zbliżają się wilki. Marcin Popkiewicz dowodzi, że jeśli nie zmienimy naszego globalnego podejścia do gospodarki, to kreowana żartem przyszłość może być jak najbardziej realna.

REKLAMA
Marcinowi Popkiewiczowi udało się osiągnąć rzecz niemożliwą. Oto napisał książkę, którą chwalą zarówno ekonomiści, jak i ekolodzy. Przypomniał nam tym samym dawno zapomnianą prawdę- żyjemy w świecie, w którym drobna zmiana w systemie ekonomicznym lub biologicznym powoduje efekt domina. Efektu tego nie zauważamy od razu, ale z upływem czasu uświadamiamy sobie zanieczyszczenia powietrza czy choćby coraz droższe paliwo. Przyzwyczajeni do konsumpcyjnego, sybaryckiego wręcz stylu życia nie uświadamiamy sobie, że sami za stan dzisiejszego świata odpowiadamy. Chcielibyśmy, by klimat się nie ocieplał, tęsknimy za łagodną wiosną i narzekamy na ujemną temperaturę w marcu, a jednocześnie zachwyceni jesteśmy z tego, że akurat nas ominęły ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Nam wolno emitować szkodliwe substancje. Z zazdrością strzeżemy tego przywileju zżymając się, gdy inni, ci gorsi chcą przejąć nasz styl życia, żyć tak jak my- bogato i konsumpcjonistycznie. Tak, dzisiejszy człowiek musi konsumować, musi poddawać się reklamie, która kreuje nasze potrzeby. Masz telefon marki X? To obciach- człowiek sukcesu ma supernowoczesny telefon marki Y. Korzystasz z wieży marki A? Czas żeby korzystać z supernowoczesnego odtwarzacza mp3. Korzystasz z laptopa? Tablet będzie wygodniejszy. I w ten oto sposób stajemy się niewolnikami wielu wyprodukowanych, często zupełnie nam niepotrzebnych rzeczy. Pobudzamy zakupami gospodarkę, ale degradujemy środowisko. Zwiększamy ilość śmieci i złomu, więc system gospodarczy będzie musiał przeznaczać coraz wyższe nakłady na ich utylizację, a nakłady te będzie finansować, ze środków uzyskanych dzięki zaspokajaniu kreowanej w nas potrzeby posiadania.. Droga bez końca i ku zagładzie. Tak wygląda rzeczywistość początku XXI wieku. Mane Tekel Fares zdaje się pisać nam Popkiewicz. Zżymamy się, że kreśli tylko naszą rzeczywistość nie podając nam konkretnych rozwiązań i konkretnej drogi? A może sami powinniśmy zrozumieć, że przyszłość zależy od naszych uczynków i naszych zaniedbań? Potrzebne są rozwiązania globalne? Tak zgoda, ale może tymczasem zacznijmy od siebie. Gaśmy zbędne żarówki, zastanówmy się nad tym, czy akurat potrzebny jest nam nowy zakup, czy musimy te 100 metrów przejechać samochodem. Od takich małych kroczków zaczyna się bowiem coś wielkiego.