
Usiądźmy na chwilkę w jednej z tych kafejek w Marrakeszu i przy herbacie miętowej posłuchajmy opowieści bajarza…
REKLAMA
W czasie nocnego koncertu rwai w Marrakeszu znika bez śladu para cudzoziemców. Obok dochodzenia policji, prowadzi własne dochodzenie słynny bajarz, który przy okazji wykonywania zawodu zbiera relacje o cudzoziemcach, ich zachowaniu i przypuszczalnym losie. Jest to trudne zadanie. Nikt bowiem nie pamięta nawet jak wyglądała kobieta, jakie miała włosy czy oczy. Relacje są sprzeczne, każdy jednak znajduje się pod wrażeniem jej urody. Czy była piękna? Chyba nie, była po prostu inna. Być może jakaś swoboda zachowania, czy tęsknota i niespełnienie w jej oczach przyciągało do niej mężczyzn. Tak więc relacja każdego, kto widział kobietę, zabarwiona była jego własnym sposobem postrzegania nie tylko jej samej, ale i wszystkich Europejek pragnących zakosztować egzotyki. Fundamentalista zapamiętał ją jako tę, która zachowywała się frywolnie prowokując wszystkich tańcem. Inni zaś zapamiętali ją jako kogoś spokojnego, kto chciał tylko popatrzeć i posłuchać. Jednak wszyscy byli zgodni co do jednego- kobieta złamała pewne tabu, wtargnęła na ich teren. A zainteresowanie obcych niepokoi ludzi, którzy żyją według starych, utartych schematów. Arabowie czują, że zainteresowanie Europejczyków sprowadzi na nich kłopoty. I tak było tym razem.
Ale nie tylko ten wątek kryminalny z dość zaskakującym zakończeniem zawiera ta książka . Równie ważnym, jeśli nie ważniejszym, jest opis zmiany obyczajowości berberyjskiej. Trzech bracia wybierają trzy różne drogi życiowe. Najstarszy przejmuje zawód ojca, młodszy chce być bogaty, chce dorównać tym, których podziwiał z daleka, zachowując jednocześnie tożsamość etniczną. Najmłodszy zaś poszukuje własnej drogi. Ta droga to poszukiwanie szczęścia. Obojętnie za jaką cenę. Szczęście jednak kosztuje, czasem zbyt dużo. I to jest właśnie ta okrutna prawda wynikająca z książki Bajarz z Marrakeszu.
