wydawnictwo Wielka Litera

Jak bardzo może się odcisnąć na nas wpływ innego człowieka? Czy można żyć jedynie jedną fascynującą książką i traumą wywołaną naciskami ze strony nieco demonicznej i atrakcyjnej nauczycielki? Jak dalece może spleść się życie dwóch osób? Na te i inne pytania znajdziemy w książce o człowieku, który żyjąc w cieniu, przegrał swe życie.

REKLAMA
W prawdziwość życia Janka Ruczaja można by uwierzyć. Jest to postać przegrana. Przed laty aspirował do miana króla życia. Wraz z przyjaciółmi spijał śmietankę oferowaną przez peerelowski bałagan lat sześćdziesiątych. W pełni korzystali z przywilejów prywatnej inicjatywy i dyskretnej, acz nie bezinteresownej opieki oficera służb specjalnych. Nasz bohater zdaje sobie sprawę, ze opieka ta nie będzie trwać wiecznie i zadaje sobie wiele trudu, by swoim stylem życia za bardzo się nie wyróżniać. Nie aspiruje więc do roli playboya rozbijającego się drogimi samochodami, nie otacza się zbyt atrakcyjnymi kobietami. Zadowala się finansowym bezpieczeństwem i dobrą kuchnią. Ten styl życia, aczkolwiek naturalny w przypadku potomka arystokracji, jest jakiś smutny. Za bardzo w nim można wyczuć strach przed wykryciem przeszłości Janka, w której niemałą rolę odegrała dawna nauczycielka naszego bohatera i ciężarówka marki Tatra. Jednakże właśnie to postępowanie pozwala Jankowi bezpiecznie wycofać się w cień, kiedy ochronny parasol tajemniczego kapitana SB znika, a władze zaczynają za bardzo interesować się Jankowym otoczeniem.
Po latach Janek dalej prowadzi życie szarego człowieka. Co prawda odnalazł się w rzeczywistości lat dziewięćdziesiątych, jednak dalej chce być postrzegany jako ciężko zarabiający taksówkarz. Mieć czy być, to zasadnicze pytanie. Janek wie, że góruje nad otoczeniem intelektem. Jest jednak przegranym życiowo człowiekiem. On, który mógł być królem życia w każdej rzeczywistości, ze smutkiem stwierdza, że tak naprawdę jest nikim. Uważany za swego zarówno przez potomków arystokracji,jak przez zwykłych przestępców i przez dawnych esbeków zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nie należy do żadnej z tych grup. Czy sprawiły to emigracyjne doświadczenia, czy świadomość, że mimo upływu lat, obok niego znajduje się Julia?
Na koniec możemy zadać sobie standardowe pytanie – na ile książka ta jest autobiografią Rylskiego? To jednak pozostanie słodka tajemnicą Autora.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?