Warszawa na starych pocztówkach
Warszawa na starych pocztówkach Biblioteka Gazety Wyborczej

Nie lubię Warszawy. Nie lubię zabudowy, którą należałoby przenieść do podlubelskiej Kozłówki, nie lubię chaotycznego pomieszania architektury miasta. Mimo, że w Warszawie mieszka wielu moich przyjaciół, źle się w niej czuję i staram się po prostu w niej nie bywać. A jednak ktoś mnie przekonał do Warszawy… szkoda tylko, że do tej przedwojennej, tej, której już nie ma.

REKLAMA
Stare pocztówki mają swój urok. Spełniały kiedyś rolę ememesów, które co prawda dochodziły do odbiorców z pewnym opóźnieniem, ale z pewnością były trwalsze od kilkunastu megabajtów na karcie pamięci. Po latach można je wyciągnąć z kartonu po butach, obejrzeć dawny wygląd ulic, placów i domów, przeczytać te kilkanaście słów na odwrocie, w których zawarte były pierwsze wrażenia i pamięć nadawcy o adresacie. Zdecydowanie pocztówki górują nad ememesami.
Dzięki tym pocztówkom możemy wybrać się na spacer po Warszawie w towarzystwie nie byle kogo, bo Jerzego Majewskiego, który pocztówki te nam udostępnił i opatrzył własnym tekstem. Stare i Nowe Miasto, Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, Powiśle, Pałac Saski i okolice, Senatorska i okolice, Plac Napoleona i okolice, Aleje Ujazdowskie i okolice, Marszałkowska i okolice, Aleje Jerozolimskie, Praga, Leszno i Koszyki. Wszystko to widziane z perspektywy starej pocztówki i współczesnej fotografii. Czytelnik sam może ocenić, która z tych Warszaw była piękniejsza…
A ja być może nie będę już tak unikać naszej stolicy, choćby po to, by samodzielnie skonfrontować starą Warszawę z tą współczesną.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?