wydawnictwo replika- za zgodą redakcji

Książka Szymona Wrzesińskiego jest pierwszą, która opisuje działalność hitlerowskiej młodzieżówki na Śląsku. I chwała Szymonowi Wrzesińskiemu za nią. Byłbym ta książką jednak o wiele bardziej zachwycony, gdyby ukazała się ona przezd Dziećmi Hitlera Guido Knoppa

REKLAMA
W swojej najnowszej książce Szymon Wrzesiński starał się przybliżyć funkcjonowanie Hitlerjugend na terenach Śląska. Organizacja ta była już wielokrotnie opisywana, zaś jedna z ostatnich pozycji, tj. Dzieci Hitlera Guido Knoppa, jest, moim zdaniem, chyba najlepszym tak kompleksowym opracowaniem. Pasjonaci historii najnowszej nie mieli jednak żadnego dobrego opracowania dotyczącego Hitlerjugend na obecnych terenach Polski. Niechęć zawodowych historyków, lokalnych społeczności, obawa przed oskarżeniem o propagowanie nazizmu to tylko kilka powodów, dla których temat ten pozostał nieruszony. Chwała więc Szymonowi Wrzesińskiemu za zajęcie się nim. Niestety, to, co było przyczyną braku badań historii Hitlerjugend na Śląsku odbiło się też na poziomie samej książki. Ci, którzy po przeczytaniu tytułu spodziewać się będą dogłębnej analizy Hitlerjugend w poszczególnych śląskich miastach srodze się zawiodą. Autor prawie 40 stron poświęca na przybliżeniu czytelnikowi genezy Hitlerjugend, nie podaje jednak nazwiska młodzieńca, który tak długo w 1921 roku dopytywał się o sekcję młodzieżową NSDAP, że zainteresował swoją osobą Hitlera. A przecież nazwisko podawane były w wielu książkach, z których korzystał Autor. Nie jest to jedyny „grzech” jaki popełnił Autor pisząc tę książkę. Autor, który miał ambicje jak najszerzej opisać młodzieżówkę hitlerowską, skupia się tylko na dokładnie, w jego mniemaniu, poznanych przykładach. I tak schronisko na Szrenicy, które służyło Hitlerjugend jako baza nauki jeżdżenia na nartach nie zostało nawet wymienione z nazwy. Takich przykładów można mnożyć. Należy jednak przyznać, że tam, gdzie Autor pozyskał sporą wiedzę, to dzieli się nią w sposób daleko wykraczający poza nakreślony tytułem temat książki. I tak dowiadujemy się o powojennych losach szkoły instruktorów Hitlerjugend w Brunowie i jej ostatniego kierownika, czy o tragedii „Wilhelma Gustloffa”. Niestety informacje te powodują wrażenie chaosu.
Mimo tych ułomności książka Wrzesińskiego jest cenna- fotografie, opis obrony Lubania czy relacja Wilhelma Hubnera, symbolu poświęcenia młodzieżówki hitlerowskiej w beznadziejnej obronie resztek III Rzeszy, są cenne dla pasjonatów historii XX wieku. Przyznać też należy, że ocena książki byłaby zupełnie inna, gdyby ukazała się ona przed Dziećmi Hitlera Guido Knoppa.