
Po przeczytaniu tej książki nic nie będzie takie samo jak poprzednio. Ani nasza pewność siebie, ani ewentualna wyższość, którą czujemy obserwując nasze otoczenie. Lektura tej książki każe zastanowić się nad naszymi życiowymi wyborami, światopoglądem i stosunkiem do tego drugiego człowieka. Nic dziwnego, wszak książkę tę napisał duchowy spadkobierca ks. Tischnera, ktoś, kogo moglibyśmy zrównać z księdzem Bonieckim czy Lemańskim. Słowem napisał ją ks. Tomas Halik.
REKLAMA
13 esejów na temat wiary, ateizmu, problemów dzisiejszego nowoczesnego człowieka, jego tożsamości i identyfikacji religijnej. Autor esejów, czeski ksiądz katolicki, traktuje swą religię jako dobro najwyższe, nie przeciwstawia jej jednak człowieka. Czym bowiem byłaby religia, gdyby nie jej wyznawcy? Z tego więc względu ks. Halik nikogo nie potępia. Osoby niewierzące, krytycy kościoła, czy ludzie, których życie odbiega od norm wyznaczanych przez Kościół nie są traktowane przez Autora jako wrogowie wiary, lewacy, których celem jest powszechna laicyzacja. Autor z równym szacunkiem traktuje niewierzących jak i wiernych Kościoła. Ks. Tomasz stara się jedynie polemizować z ich tokiem rozumowania i dowodzić, że tok ten pełen jest luk i niekonsekwencji. O wiele ostrzej ks. Tomasz traktuje tych, którzy deklarują swoją wiarę, jednak życiem swym jej zaprzeczają. Płytkość wiary, brak umiejętności dyskutowania o niej prowadzą ku dewocji ocierającej się o rzeczywisty ateizm. Człowiek o płytkiej wierze tworzy sobie Boga na obraz własny i swoje podobieństwo, wierząc w niego jak w samego siebie. A przecież, jeśli sól straci smak swój, to czym ją posolić? O wiele bliżej Kościoła są ci wątpiący. Wątpiący może zostać przekonany, o ile otwarty jest na argumenty, zimnego również można rozpalić, letni zaś….
Tak pisze ks. Halik, człowiek, którego z przyjemnością czytać będzie nawet zadeklarowany ateista. Żal tylko, że w samym Kościele jest tak mało Halików, tak wielu zaś jest Rydzyków.
