Krystyna Naszkowska Jedz co chcesz
Krystyna Naszkowska Jedz co chcesz Biblioteka Gazety Wybroczej

Zdrowe żywienie staje się coraz bardziej modne. Chcemy być zdrowi, silni, żyć dłużej i cieszyć się życiem. Szukamy więc zdrowej żywności, która zapewni nam zdrowe życie. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że na nasze wybory mają wpływ stereotypy i reklama, tak więc niekoniecznie są one trafne, czasem wręcz są szkodliwe. Co więc jeść?

REKLAMA
Czy jesteśmy naprawdę przekonani, że genetycznie modyfikowana pasza skazi mięso, które jemy i w ten sposób genetycznie zmodyfikuje nasz organizm? Czy naprawdę wierzymy, że margaryna jest zdrowsza od masła? Czy musimy sobie odmawiać jaj, które uwielbiamy, bo ich częste jedzenie jest niezdrowe? Dlaczego tak unikamy tłustych ryb? Wreszcie dlaczego pijemy mleko tylko odtłuszczone? Czyżby nowa moda, którą nam wmówili specjaliści od marketingu? Nasze wybory życiowe kształtuje odwieczne pragnienie długiego życia i młodości. Chcemy być zdrowi jak najdłużej, pragniemy wiecznej młodości, gdyż nie widzimy siebie w roli dziadka siedzącego w fotelu i gapiącego się w telewizor. Te nasze pragnienia wykorzystują spece od marketingu. Nie jedz masła, powiadają, jedz margarynę, ona obniży ci cholesterol. Nie jedz zbyt wielu jaj, tu powód jest podobny. O szkodliwości konsumowania zwierząt, które żywiły się genetycznie modyfikowaną paszą, lub żywności genetycznie modyfikowanej wypowiadają się naukowe autorytety podając argumenty, na które normalny człowiek zareaguje śmiechem.
Tak się zdarzało, że zawsze najbardziej smakowały mi rzeczy, o których mawiano, że są niezdrowe. Zajadałem się nimi czując instynktownie, że tak naprawdę, to one są zdrowe, tylko wszyscy o tym boją się mówić. Wielu moich znajomych szło tym owczym pędem w kierunku zdrowej żywności nie zastanawiając się czy jest ona tak naprawdę zdrowa. Kiedy wybuchła histeria związana z chorobą wściekłych krów miałem okazję zaobserwować inny rodzaj owczego pędu. Nagle ludzie zaczęli obawiać się jedzenia wołowiny, bez refleksji nad okresem rozwoju choroby po spożyciu zakażonego mięsa. Wszyscy ci, którzy podobnie jak ja obliczyli sobie wiek, w którym mogli zachorować (mi wyszło 137 lat) mogli zajadać się wołowiną do woli i to za śmiesznie niskie ceny.
Szukałem więc przez długi czas naukowego uzasadnienia moich kulinarnych wyborów. Już myślałem, że go nie znajdę, gdy oto pojawił się zbiór rozmów z ludźmi, którzy dokonują sądu nad polskim stołem, słowem ukazała się książka „Jedz co chcesz”. Rozmowy te oczywiście dotyczą tego, co jemy. Rozmówcy autorki to znane postacie nauki, m.in. prof. Trziszka, prof. Węglewski czy prof. Hartman. Każdy z nich prezentuje własny punkt widzenia argumentując go, ale też ułatwiając czytelnikowi nie tylko wybór diety, ale też jego uzasadnienie w oczach społeczeństwa. Uzasadnienie to często bywa nam potrzebne w starciach ze zwolennikami wegetarianizmu. Wegetarianie bowiem mają manierę ukazywania siebie jako osoby stojące moralnie wyżej od mięsożerców. Na mnie osobiście stanowisko wegetarian nie robi wielkiego wrażenia, zdaję sobie sprawę jednak, że istnieją ludzie ode mnie wrażliwsi. I tym właśnie ludziom radzi, jak pogodzić apetyt na mięso z dobrym samopoczuciem i brakiem poczucia winy, filozof i etyk prof. Jan Hartman.
Jeśli ktoś sięgnie po tę książkę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co ma jeść, by żył długo, zdrowo i szczęśliwie, srodze się zawiedzie. Nie jest to oczywiście wada tej książki, takiej odpowiedzi po prostu nie ma. Każdy z nas jest inny, inne też będą potrzeby organizmu. Nie możemy się jednak bać jeść tego, co chcemy. Aby w umiarze, bo nadmiar zawsze nam zaszkodzi.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?