O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Ponadczasowa książka o samotności

Peter Carey  Chemia łez
Peter Carey Chemia łez wydawnictwo Wielka Litera
Psychiczny kontakt z kimś kto żył dawno temu? Nie jest to pomysł nowy. Choćby Zofia Romanowiczowa z powodzeniem wykorzystała go w swej książce „Trybulacje proboszcza P”. Czyżby dlatego lektura „Chemii łez” jest taka przyjemna?


Jak poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego? Nie działa już ani alkohol, ani kokaina.. Co zrobić? Pracować? A może zająć się problemami innych ludzi? To ostatnie może wydawać się sensowne, zwłaszcza gdy ci inni żyli ponad sto lat wcześniej….

Taką terapię przeszła Catherine. Początkowo utratę kochanka próbowała zagłuszyć alkoholem i kokainą. Nie pomagało i wówczas z pomocą przyszedł ktoś jej życzliwy. Dziewczyna dostała do rekonstrukcji tajemniczą mechaniczną kaczkę. Przy tej pracy natrafia na notatki żyjącego w XIX wieku mężczyzny, który wyruszył do Niemiec w poszukiwaniu genialnego mechanika. Mechanik ten miał zbudować zabawkę, zabawka ta miała zaś uleczyć jego umierającego syna. Notatki te fascynują Catherine. Dziewczyna zaczyna żyć życiem ich Autora, walcząc jednocześnie o jak najdokładniejsze wykonanie swego zadania. Niestety wchodzi w konflikt ze swoją nadmiernie ambitną współpracownicą.

Peter Carey stworzył uniwersalną opowieść o wyniszczającej samotności. Samotność jest problemem naszych czasów. Nasi dziadkowie zakładali wcześnie rodziny wierząc, że żyje się dla dzieci. My chcemy osiągnąć sukces, często kosztem naszego życia prywatnego. Wmawiamy sobie, że to nasz wybór, że tak właśnie wygląda nasze wymarzone szczęście. Kariera, przyjaciele, brak zobowiązań i odpowiedzialności. Fajnie to brzmi, ale do czasu, kiedy przyzwyczajeni do jednego z elementów naszego życia, nagle go stracimy. Świat się wtedy zawala na nasze głowy, a my uważamy, że dalsze nasze życie traci sens. Możemy wtedy poszukiwać zamiennika, albo się załamać i stoczyć. Ale czy samotność właściwa jest tylko naszym czasom? Wszak XIX wieczny autor notatek z podróży do Niemiec też był samotny. Jego samotność była jednak inna, to samotność w związku, ta najbardziej przerażająca. Samotność ta przeraża tylko dlatego, że nie sposób znaleźć jakiegokolwiek oparcia w osobie, która przyrzekała spędzić z nami resztę życia. Samotność, która niestety i dziś jest zjawiskiem dość częstym. Czyżby więc samotność była ponadczasowa?


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...