Horacio Verbitsky Milczenie
Horacio Verbitsky Milczenie wydawnictwo Prószyński i s-ka

O książce tej zrobiło się głośno, kiedy kilka godzin po konklawe zniknęła o niej wzmianka z życiorysu nowo wybranego papieża zamieszczonego w polskiej wikipedii. Ta nieudana próba ocenzurowania Internetu wpisała się w długi ciąg tuszowanie kontrowersyjnych relacji kościoła katolickiego i podejmowanych wewnątrz kościoła decyzji moralnie dwuznacznych. W XXI wieku nie da się jednak ocenzurować świadomości ludzkiej, nie da się pozamiatać przewin pod dywan i liczyć na zapomnienie. Czyny, zwłaszcza te niegodne, będą zawsze zapamiętane i muszą zostać rozliczone.

REKLAMA
Książka ta została, po nieudanej próbie ocenzurowania wikipedii, bezpardonowo zaatakowana przez publicystów związanych z kościołem katolickim w Polsce. Sam Autor został przedstawiony jako lewicowy dziennikarz, co samo w sobie miało dowodzić jego nierzetelności i nieetyczności. Zdyskredytowanie Autora przy użyciu takiego skrótu myślowego świadczy o miałkich argumentach samorzutnych obrońców hierarchii argentyńskiego kościoła. Lewicowość Horacio Verbitsky`ego jest więc, w mniemaniu części publicystów, przeciwwagą dla udostępniania przez hierarchów kościelnych, nieruchomości należących do kościoła na potrzeby tajnych więzień, wspierania moralnego dyktatury wojskowej czy zaangażowania w „program resocjalizacyjny” jakiemu poddawani byli przeciwnicy junty. Zwłaszcza ten ostatni aspekt współpracy nie wystawia kościołowi dobrego świadectwa. Program ten bowiem równie dobrze mógł być zastosowany przez reżim opisywany w Roku 1984 Orwella. Tortury fizyczne i psychiczne, korzystanie z niewolniczej pracy ofiar, pozbawianie ich majątków, zmuszanie do współpracy agenturalnej i przy uwiarygodnianiu systemu, wreszcie kradzież dzieci, wykorzystywanie seksualne więźniarek czy pozostających na wolności żon więźniów oraz wszechobecny terror. Oprawców w służbie systemu do białej gorączki doprowadzał fakt, iż mogą prześladować ludzi, którzy wyznawali tą samą, co oni religię. Przeciwnicy systemu przedstawiani więc byli jako ludzie pozbawieni zasad i moralności, słowem ateiści. Kobieta, która w czasie tortur modliła się, by nie wypowiedzieć żadnego ze znanych jej nazwisk, była dręczona w dwójnasób. Praktyki te odbywały się za wiedzą i przy milczącej akceptacji sekretarza ordynariatu polowego.
Nie jest tajemnicą, że Kościół nigdy nie rozliczył się ze swojego stosunku do zbrodni junty wojskowej, podobnie jak unikał przez wiele lat potępiania praktyk molestowania seksualnego, przez niektórych księży, dzieci w ośrodkach opiekuńczych, czy szkołach prowadzonych przez Kościół. To rozdarcie Kościoła pomiędzy koniecznością potępienia zła wyrządzanego jednemu człowiekowi przez drugiego, a iście korporacyjną lojalnością jest dostrzegane przez faktycznych lub wyimaginowanych przeciwników kościoła i pobudza ateizację Europy. Sami hierarchowie kościelni przyznali, że ponad połowa hiszpańskiej młodzieży odeszła od kościoła w innych krajach nie jest lepiej. Czy nie nadszedł więc czas na to, by Kościół uderzył się we własne piersi i rozpoczął wewnętrzną reformę? Czy współczesny kościół nie powinien być reprezentowany przez ludzi, którzy w drugim człowieku widzą oblicze Boga? Czyż nie jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności, że na czele Kościoła stoi ktoś, na kim ciąży grzech milczenia w czasie rządów junty i ma niepowtarzalną szansę zapisania w świadomości ludzkiej innego oblicza kościoła? Czas pokaże, czy papież reprezentujący całą powagę kościoła skorzysta z tej niepowtarzalnej szansy...

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?