To zwierzę mnie bierze
Adam Wajrak
To zwierzę mnie bierze Adam Wajrak Biblioteka Gazety Wyborczej

Chwytliwy tytuł, prawda? Powiem tylko, że treść jest jeszcze lepsza.

REKLAMA
Siedemdziesiąt felietonów o życiu zwierząt ze znakomitymi fotografiami. Każdy wie, że pasją Adama Wajraka są zwierzęta. Autor opisuje cały zwierzęcy rok zajmując się życiem tych najmniejszych, zaczynając od ślimaka, na tych dużych i groźnych skończywszy. Niedźwiedź też człowiek i też o nim wspomnieć należy. Po co się drą rzekotki, dlaczego ptaki pukają w okna, wreszcie jak wygląda akcja jemiołuszek. Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź sięgając po małą, niepozornie wyglądającą książeczkę.
Adam Wajrak w swych felietonach przemyca wiedzę, z drugiej strony wywołuje w czytelniku pragnienie ujrzenia akcji książki na własne oczy. Czytelnik ma wrażenie, iż Autor zaprasza go na wspólną wyprawę, której celem jest podglądanie zwierzaków. Chodź ze mną, zdaje się mówić Wajrak, na wycieczkę. O ile będziesz chciał, zobaczysz rzeczy, o których dotąd ci się nie śniło, zobaczysz przyrodę od zupełnie innej strony. Na zachętę pokazuje nam znakomite zdjęcia dzikiego chomika, ptaków, czy chodźmy tego ślimaka, który za ser na pierogi, jak mawia ludowe przysłowie, pokaże nam swoje rogi.
Czy jest górna granica wieku potencjalnego odbiorcy książki Wajraka? Nie sądzę. Książkę tę przeczyta z równym zapałem zarówno dwunastolatek, jak i dziewięćdziesięciolatek, nie wspominając już o mojej skromnej osobie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?