
Huszang Asadi napisał książkę niezwykłą. Drobiazgowo rozliczył rewolucję, która zamieniła dyktaturę świeckiego i postępowego szacha na dyktaturę fanatyków religijnych. Jednocześnie Asadi dokonał czegoś niezrozumiałego. Oto on, torturowany i poniżany wyzbył się nienawiści wobec swojego kata. Napisana, w formie listów do funkcjonariusza reżimu, książka, stała się swoistą terapią Autora i rozliczeniem z własną przeszłością.
REKLAMA
Huszang Asadi należał do tej grupy idealistów, którzy chcą zmienić świat. Lewicowiec zakochany w komunistycznych ideałach pragnął, by zwyciężyły one w Iranie. Ideały te oczywiście nie mogły spodobać się administracji Szacha. Kilkakrotnie więziony poznał większość irańskiej opozycji. W więzieniu zaprzyjaźnił się z ajatollahem Chameneim, co w przyszłości miało mu uratować życie. Kilka lat po wypędzeniu Szacha, Asadi ponownie został uwięziony. Tym razem jego prześladowcami stali się dawni sprzymierzeńcy w walce z dyktaturą.
Wszelkie rewolucje mają to do siebie, że w końcu zaczynają pożerać własne dzieci. Prawda ta jest stara jak świat. Ci, którzy do rewolucji dołączyli nieco spóźnieni starają się pokazać jak bardzo są wierni rewolucyjnym ideałom. W deklarowanym radykalizmie idą o wiele dalej, niż ci, którzy walcząc narażali się przez lata. Pęd ku karierze, strach, że jeśli nie wykreują się na najbardziej wiernych, mogą skończyć jak wrogowie, wreszcie zwykły konformizm, to najlepsze motywacje dla potencjalnych katów. A w jaki sposób najlepiej okazać swoją wierność rewolucji, niż uczestniczyć w poszukiwaniu jej utajonych, często wyimaginowanych przeciwników? Czy to przypadek, że wszelkie specjalne grupy chroniące zdobycze każdej z rewolucji rekrutują swoich członków właśnie z takich „spóźnionych bohaterów”? Wreszcie, czy może nas dziwić, że taka grupa powstała również w Iranie, a jednym z jej więźniów został komunistyczny dziennikarz i intelektualista Huszang Asadi?
Śledztwo przeciwko Asadiemu trwało prawie 700 dni, zakończyło się skazaniem go na 15 lat więzienia, z których nasz bohater przesiedział 6 lat. W tym czasie Autor był torturowany fizycznie i psychicznie. Torturami wymuszono przyznanie się do szpiegostwa na rzecz państw zachodnich i zdradę ojczyzny. Śledczych nie interesowała prawda Asadiego, nie interesowały ich jego lewicowe ideały. Interesowało ich tylko złamanie woli więźnia, aby przyznał się do każdego, nawet najbardziej absurdalnego zarzutu. Potworność metod śledczych robi wrażenie nawet na ludziach, którzy czytali o torturach stosowanych przez gestapo lub NKWD, stając się poważnym oskarżeniem dla Iranu jako państwa. I tym właściwie można by podsumować samą książkę, gdyby nie postawa jej Autora, który w zastanawiający sposób bagatelizuje swą partyjną działalność już po 1979 roku. Uważny czytelnik zacznie zastanawiać się nad tym, czy sam Autor nie zostałby jednym z prześladowców, gdyby Breżniew wybrał irański, a nie afgański kierunek dla bratniej, internacjonalistycznej pomocy. Z pewnością Asadi nie stałby się oprawcą w więzieniu socjalistycznego Iranu. Tacy jak on nie nadawali się do zwykłego bicia. Jednakże z całą pewnością pochwalałby konieczność zaostrzenia walki klasowej. Czy pisząc tę książkę był tego świadomy? Czy nie wpłynęło to na deklarowane przez niego przebaczenie? Wreszcie do jakiego stopnia reżim złamał Huszanga Asadiego? Odpowiedzi na te pytania zna tylko sam Autor. My możemy ich jedynie się domyślać, czytając jedną z najlepszych, uniwersalnych książek o istocie totalitaryzmu.
