
John Steinbeck. Samo nazwisko wystarczy za rekomendację.
REKLAMA
Amerykańskie południe okresu międzywojennego, słoneczna Kalifornia, tygiel kulturowy, wspólny dom gringo i Meksykanów, miejsce, gdzie wyrastały i znikały wielkie fortuny, to sceneria prozy Johna Steinbecka, mistrza słowa, który opisując zwykłe z pozoru życie, zmuszał do zastanowienia się nad sensem egzystencji. Steinbeck jako pierwszy, tak prostymi słowami, udowodnił, że życie nie składa się tylko z czerni i bieli, że gdzieś są różne odcienie szarości, nikt zaś nie może być absolutnie zły, ani absolutnie dobry.
Wznowiony zbiór prozy Steinbecka otwierają historie doliny nazywanej Pastwiskami Niebiańskimi. Klimat, żyzność ziemi, dostępność wody przyciągały ludzi, którzy postanowili ułożyć sobie tam życie. Do Pastwisk przybywali ludzie z marzeniami o bogactwie, o założeniu rodziny, szczęściu. Niektóre plany były bardziej ambitne. Marzenia o założeniu dynastii bezwzględnie przekreśla los, bowiem z losem nie wolno żartować, los postanowi wszystko za nas. Jeśli chcemy więcej od życia niż inni, los wystawi nam odpowiedni rachunek. Los nie przewiduje taryfy ulgowej dla niezaradnych. Ci, którzy nie potrafią wyznać swej miłości inaczej, niż spełniając najskrytsze marzenie ukochanej też nie osiągną sukcesu. Marzenie bowiem trzeba właściwie odgadnąć. Tylko człowiek, który ponad stan posiadania materialnego, przedkładał wiedzę, przyjął cios od losu jako szansę i wskazówkę od życia.
Tę prawdziwą Kalifornię odnajdujemy ponownie w kończącym zbiór opowiadaniu „Nieznanemu Bogu”, w którym została przypomniana stara prawda- człowiek sam stworzył sobie boga, boga, którego miał się bać i boga, od którego oczekiwał opieki i ochrony. Cóż zrobić jednak, kiedy bóg umiera? Czy zastąpić boga, od kogo wymagać pomocy? Czy nie pozostaje przyjęcie obrazoburczej roli syna bożego? Na to pytanie nikt nie znajdzie prawidłowej odpowiedzi.
