
Thriller Arno Strobela. Czy warto dodawać coś jeszcze?
REKLAMA
Wyobraź sobie, że budzisz się w nieznanym tobie miejscu. Wyobraź sobie, że nic nie pamiętasz, ani tego, co się stało, oraz jak tu trafiłaś. Wreszcie, wyobraź sobie, że wszyscy dookoła mówią, że nigdy nie miałaś syna, a tak bardzo go kochasz. I że nikt ci nie wierzy, składając to na karb szaleństwa, obłędu. Komu zaufasz? Kim właściwie jesteś? I co masz zrobić, by nie popaść w obłęd? Przed tymi pytaniami stanęła Sybille Aurich, bohaterka błyskotliwego i niezwykle wciągającego psycho-thillera, o tajemniczym tytule „Trakt”.
Arno Strobel stworzył książkę, o której można powiedzieć ( i wcale nie skłamać przy tym), że czyta się ją jednym tchem i że bardzo trudno się od niej oderwać. Zadziwiająco łatwo pokazuje jak proste jest grzebanie w ludzkim umyśle, zamienianie życie drugiego człowieka w paranoję. Szczególnie, że narracja podzielona jest na dwie osoby. Jedną, Sybille, zdesperowanej matki, która nie wie już, co jest prawdą, a co nie, powoli popadającej w obłęd. Drugą , nieznajomego, człowieka zagadkę, który śledzi walkę Sybille o prawdę i podąża za nią krok w krok.
Zanim dowiemy się, czym właściwie jest Trakt, razem z Sybille odbędziemy podróż po Ratyzbonie, potem po Monachium, ale co najważniejsze tropem życia Sybille, tropem zagadki i jednej z wielu niewiadomych – gdzie jest jej syn.
Zdradzać więcej byłoby grzechem i zniszczeniem udanej lektury, dlatego bez dalszych słów – Zapraszam do czytania. Spisek może dziać się i pod twoim nosem.
Zdradzać więcej byłoby grzechem i zniszczeniem udanej lektury, dlatego bez dalszych słów – Zapraszam do czytania. Spisek może dziać się i pod twoim nosem.
