Wytrąceni z milczenia
Magdalena Grochowska
Wytrąceni z milczenia Magdalena Grochowska wydawnictwo Czarne

Pamięć ludzka jest zawodna. Ludzie, którzy nie pasują do modelu pożądanego człowieka i obywatela, indywidualiści, którzy odnajdują ,wbrew wszystkim, własną drogę, są skazywani na milczenie, co w dzisiejszym świecie oznacza jedno- nikt o nich nie mówi, a co za tym idzie, nikt o nich nie pamięta. Magdalena Grochowska wytrąciła z milczenia kilkanaście takich postaci.

REKLAMA
Nie jest chyba tajemnicą, że dzisiejsze milczenie o profesorze Kotarbińskim spowodowane jest tym, iż uparcie teorią i swym codziennym życiem dowodził, że prawdziwa moralność i dobroć człowieka nie ma źródła w religii. O księdzu Bonieckim nie mówi się, gdyż zbyt poważnie potraktował nakaz miłosierdzia. Pozostali wytrąceni z milczenia również nie pasowali do populistycznie wykreowanej wizji tzw. prawdziwego Polaka, prawdziwego chrześcijanina czy prawdziwego patrioty.
Piętnaście sylwetek ludzi nauki, kościoła, prasy czy teatru. Piętnaście sylwetek prawdziwych ludzi, ludzi z krwi i kości, ludzi ze słabościami, zaletami i wadami. Magdalena Grochowska, autorka zbioru reportaży, nie kryje swej sympatii wobec opisywanych przez siebie bohaterów, unika jednak hagiograficznych sformułowań. Ton każdego z reportaży można określić mianem przychylności w obiektywizmie.
Nie jest przypadkiem, że spośród wszystkich postaci opisanych przez Grochowską wybrałem księdza Bonieckiego i profesora Kotarbińskiego. Postawa ks. Bonieckiego skłania nawet zagorzałych ateistów do innego spojrzenia na wizerunek Kościoła katolickiego w Polsce. Słuchając Bonieckiego wielu wzdycha, marząc o tym, by Kościół miał twarz właśnie ks. Adama, a nie Dyrektora Radia Maryja, czy ks. Oko. Bezpardonowy atak na ks. Bonieckiego zmusza do refleksji nad kierunkiem ewolucji Kościoła w Polsce, a podwójne standardy polskich katolików każą przypomnieć o tym, że na sądzie ostatecznym ważne będzie nie chodzenie do kościoła, ale prawdziwe miłosierdzie.
Profesor Kotarbiński jest zmorą mego dzieciństwa. Jego „Traktat o dobrej robocie” był lekturą podtykaną mi w okresie dojrzewania przez mego ojca. Przedstawiana jako recepta na przeżycie swego życia według zasad, co do których każdy z nas chciałby, by były normą powszechnie obowiązującą, jawiła się mi jako zbiór nudnych banałów i ogólników, które są przecież powszechnie znane. Dziś, z perspektywy całego mego życia wiem, iż wprawdzie zasady te zna każdy z nas, ale jakoś w szarej codzienności nikt z nas o nich nie pamięta. Zdaję sobie sprawę, iż książkę tę muszę w końcu przeczytać, ale jakoś umyka mi wśród nowości wydawniczych. Może więc Grochowska skłoni mnie do tej lektury?
A nam wszystkim, którzy tak łatwo dokonują ocen, nie zastanawiając się nad sensem wypowiadanych słów, płynącym w swych sądach z prądem „rzeki myślenia” proponuję „brak posłuszeństwa w myśleniu”.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?