
Czasami nie mam ochoty na czytanie konkretnej książki. Wówczas z pomocą przychodzi moja niezrównana córeczka
REKLAMA
Co zrobić, gdy brakuje mleka na śniadanie? Naturalnie trzeba po nie wysłać tatę. Kłopot w tym, że ten długo nie wraca, a po powrocie opowiada niestworzone historie.
Gdy Mama wyjeżdża na konferencję, to Tata ma kierować domem. Tylko prawdziwy problem pojawia się w chwili, gdy nie ma mleka. Tata wychodzi po mleko, a rodzeństwo – Brat i Siostra zostają sami. Na bardzo długo. A kiedy rodziciel wraca, na pytania, gdzie był, odpowiada naprawdę wyczerpująco. W tej chwili na scenę wkraczają postacie, które jak informuje okładka nie występują, takie jak śluzowaci zieloni obcy, piraci, "wumpiry" czy policja międzygalaktyczna. I zostajemy wciągnięci w pasjonującą i niebezpieczną podróż, której celem jest dostarczenie mleka dzieciom do płatków.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę, myślałam, że to tylko kolejna książka dla dzieci. Na swoją obronę dodam, że wtedy po raz pierwszy usłyszałam nazwisko Neil Gaiman. I to mnie tłumaczy. Autor napisał już m.in. „Koralinę”, „Gwiezdny pył” czy choćby tegoroczny „Ocean na końcu drogi”. Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany – przy tej chyba 20 tytułowej liście można się załamać. A poza tym napisał dwa odcinki Doctora Who, czym jeszcze zwiększył mój podziw.
Książkę przeczytałam nie odrywając się od niej ani na chwilę. Zabawna nie tylko dla dzieci, ale również dla rodziców, którzy tą książkę będą czytać malcom. A już szczególnie przypadnie im do gustu postać profesora Stega, który podróżuje w czasie balonem i jego "twardo-włochato-wilgotne-biało-chrupy". Do tego akcja niczym odcinek Doctora Who ( a od czego jest autor), co może zaliczać się jedynie na in plus.
Słowem świetna zabawa i dużo śmiechu gwarantowane.
Marta Kraszewska
