
Satyra i humor były zawsze skuteczną bronią tych, którzy w swej bezsilności wobec losu uznali, że są one jedyną metodą kontestowania rzeczywistości. W dzisiejszych czasach służą do tego memy internetowe, w czasach sprzed Internetu (młodzież niech mi wierzy, były takie i to nie w epoce dinozaurów) rolę memów pełniły szopki polityczne.
REKLAMA
O szopkach Pikadora i Cyrulika, jak pisze Tadeusz Janiszewski, słyszeli wszyscy, a tylko nieliczni naprawdę je czytali. Przyznam, że do niedawna należałem do znakomitej większości, która miała świadomość ich istnienia, lecz tylko blade pojęcie o ich treści. A przecież same nazwiska Hemara, Słonimskiego, Lechonia czy Tuwima powinny skłonić mnie już wcześniej do lektury tych świetnych tekstów. Czasem jednak błędy młodości naprawia się w wieku dojrzałym, kiedy bogatsi o życiowe doświadczenie potrafimy docenić klasyków.
Postawmy sprawę jasno. Aby zrozumieć Szopki, należy dokształcić się z historii Dwudziestolecia, a także poznać samych ich autorów. Bez wykraczającej poza program szkolny, wiedzy o tamtych czasach i bez pobieżnego choć przestudiowania dróg życiowych czwórki autorów Szopek, lepiej nie sięgać po tę książkę. W przeciwnym wypadku jej lekturę trzeba będzie przerywać i zdobywać konieczną do jej zrozumienia wiedzę.
Cóż piętnowały Szopki i z czegóż to śmiała się warszawska inteligencja? Otaczająca rzeczywistość dawała wiele tematów. Niestabilna polityka, afery, kołtuńska obyczajowość, kłótnie na różnych szczeblach władzy. Wszystko to można było przedstawić w krzywym zwierciadle, bezsensowną rzeczywistość doprowadzić w do absurdu tak, by dla każdego jasnym się stało przesłanie opozycyjnego teatrzyku. Król jest nagi. Za te słowa polityk opozycyjny powędrowałby za kratki, z satyrykiem walczyć jednak nie sposób.
Szopki były niewygodne dla przedstawicieli władzy. Zawsze znalazł się bowiem „dotknięty” i „obrażony” dostojnik państwowy. Tak więc nie tylko brutalizacja życia politycznego, czy pełzająca dyktatura, ale i kompleksy małych ludzi zintensyfikowały naciski cenzury na kształt Szopek. Na początku lat trzydziestych dalsze ich wystawianie w teatrzykach były niemożliwe.
Szopki były niewygodne dla przedstawicieli władzy. Zawsze znalazł się bowiem „dotknięty” i „obrażony” dostojnik państwowy. Tak więc nie tylko brutalizacja życia politycznego, czy pełzająca dyktatura, ale i kompleksy małych ludzi zintensyfikowały naciski cenzury na kształt Szopek. Na początku lat trzydziestych dalsze ich wystawianie w teatrzykach były niemożliwe.
A my mamy to szczęście, że w czasie ich lektury poznajemy na nowo Drugą Rzeczpospolitą.
