
Jak doprowadzić do skazania rzeczywistego mordercy? Kiedy wątpliwości mogą działać na czyjeś dobro? To odwieczne pytania, na które stara się odpowiedzieć Arno Strobel.
REKLAMA
Szesnaście lat temu psychiatra Lichner został skazany za morderstwo na dziewczynce, choć jeden z policjantów rozwiązujących śledztwo miał wątpliwości, głównie polegające na niejasności niektórych dowodów i świadków. Po latach, Menkhoff i Seifert, policjanci, którzy doprowadzili do zatrzymania psychiatry, dostają anonimowy telefon o zaginięciu małej dziewczynki. Trop prowadzi do Lichnera...
Jeszcze pół roku temu nie sądziłam, że z niecierpliwością będę czekała na kolejną książkę autora, który tak w zasadzie nie jest znany ani specjalnie ceniony. Nie miałam pojęcia o istnieniu Arno Strobela, który po kilku pierwszych stronach „Traktu” wciągnął mnie do swojego świata. Obecnie, cieszyłam się już w momencie wzięcia do ręki „Istoty”, choć obawiałam się zawodu. Na szczęście ta okazała się jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki, dzięki czemu przeczytałam ją bez wytchnienia, nie mogąc się od niej oderwać.
„Istota” zaskakuje. Najpierw bohaterami – zdecydowanie nie ma tam żadnego, którego można by polubić, a ci bardziej pozytywni są albo zbyt bierni albo irytujący. Później historią biegnącą dwutorowo w dwóch przestrzeniach czasowych. Wreszcie fabułą, która jest zagmatwana, choć wydaje się inaczej – jakoś w połowie książki, czytelnik ma wrażenie, że już wie kto zabił i dziwi się ilości stron, która została do zakończenia.
Marta Kraszewska
