
Z okładki tej książki spogląda piękna kobieta. Z taką kobietą przyjemnie byłoby wyjść na kawę, posłuchać muzyki, wyjść na spacer do parku. Kobieta ta kryje w sobie brzemię. Tym brzemieniem jest pochodzenie. Dziadek Jennifer to Amon Goeth
REKLAMA
Nazwisko Amona Goetha znane jest każdemu, kto oglądał film Stevena Spielberga „Lista Schindlera”. Sadysta i oprawca, osobiście odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi. Człowiek, który jest uosobieniem zła. Czy teraz zechcemy wyjść na spacer z piękną Jennifer, wypić z nią kawę poflirtować?
Czy można dziedziczyć winę? Czy możemy mówić o czymś takim jak odpowiedzialność dzieci czy wnuków za czyny rodziców? W świadomości ludzkiej zakodowana jest podświadoma niechęć do ludzi, których rodzice mają coś na sumieniu. Złe pochodzenie, nasienie wstrętne i występne, nieodrodne dzieci własnych rodziców. To tylko niektóre epitety, którymi tak łatwo szafujemy. Wszyscy pamiętamy, że Biblia wspomina o ojcach jedzących kwaśne jagody i dzieciach, którym zęby po nich ścierpły. Skoro więc jesteśmy przy dziedziczeniu win, to możemy jasno zrozumieć kompleksy, które motywują poszukiwania stojącej w opozycji przed dziadkiem-komunistą, babci.
Historia Jennifer jest w sumie banalna. Wielu młodych Niemców dowiaduje się o czynach dziadków, które nie przynoszą chwały rodzinie. Reakcje bywają różne. Niektórzy wiedzę taką odrzucają. To było dawno, ich to nie interesuje, to kłamstwa. Inni z kolei przeprowadzają drobiazgową wiwisekcję swej rodziny. Jeszcze inni, jak Jennifer, analizują swoje życie, sprawdzając czy nie są podobni do przodków-zbrodniarzy i czy nie przekażą zbrodniczych genów następnym pokoleniom.
Czy można jednak przekazać komuś gen bohaterstwa ? Przez chwilę załóżmy, że tak. Taki genetyczny bohater niczym jednak nie będzie się różnić od genetycznego owczarka alzackiego lub dobermana. Wszyscy będziemy oczekiwać od genetycznego bohatera, że każdego dnia ratować będzie świat przed zagładą, lub choćby wyciągać małe, zagubione dzieci spod kół samochodów. Po genetycznym bohaterze spodziewać się będziemy tylko bohaterstwa, tak więc będzie nas zaskakiwać, kiedy nie dokona niczego. Genetycznego bohatera bowiem nie ma podobnie jak genetycznego zbrodniarza. Nie ma też genetycznego przekazywania winy czy odpowiedzialności. I wiemy o tym wszyscy, jednak często wyciąga się dziadka z Wehrmachtu, wyciąga się tzw. resortowe pochodzenie chcąc tym udowodnić…. Właśnie, co udowodnić? Tu nie chodzi o udowadnianie czegokolwiek, tylko o pognębienie drugiej osoby.
Nie zmieniłem więc zdania. Chciałbym w piękne słoneczne popołudnie wypić kawę z piękną Jennifer i przejść się nasłonecznionymi alejkami parkowymi.
