
Odległość nie jest miarą oddalenia. Od swojej przeszłości, od traumatycznych przeżyć nie sposób jest uciec. O tej starej prawdzie przypomina nam Alexander Maksik.
REKLAMA
Historia Jacqueline to opis ucieczki przed odwiecznym pytaniem, które stawia sobie każdy, kto został wybrany, by przetrwać hekatombę. Dlaczego właśnie ja? To pytanie zadawali sobie żołnierze, którym dane było przeżyć najkrwawsze bitwy i ocaleni z czystek etnicznych. Każdy, kto widział śmierć bliskich sobie osób będzie do końca życia zastanawiał się nad kaprysem losu, który pozwolił mu zachować życie.
Jacqueline jest uciekinierką z ogarniętej wojną domową Liberii. Wojna domowa oznacza czystki etniczne, a także nasilenie odwiecznych waśni między tymi, którzy opływali w dostatek, a tymi, którzy nie mieli nic. Ojciec Jacqueline aktywnie wspierał reżim prezydenta Liberii, Charlesa Taylora, nic więc dziwnego, że nienawiść przeciwników dyktatury musiała skupić się na nim i jego rodzinie. Napaść na dom rodzinny przeżyła tylko Jacqueline, los jednak nie oszczędził jej widoku śmierci najbliższych. Dziewczyna wiedząc, że w swym kraju nigdy nie będzie bezpieczna, decyduje się na ucieczkę. Schronienie znajduje na jednej z wysp greckich.
Los uchodźcy jest ciężki zarówno jeśli zdecyduje się na zalegalizowanie pobytu, jak i wtedy, gdy zasili rzeszę nielegalnych emigrantów. Pierwsi nie muszą się obawiać zatrzymania przez policję, jednak to właśnie oni są postrzegani jako ludzie korzystający z dobrodziejstw systemu socjalnego i na nich skupi się nienawiść populistów. Jacqueline nie ufa ludziom w mundurach ani jakimkolwiek instytucjom, decyduje się więc nie legalizować swego pobytu. Jej jedynym pragnieniem jest wtopić się w otoczenie i pozostawić przeszłość za sobą. Codzienne życie dziewczyny początkowo przypomina egzystencję kloszarda. Później zaczyna zarabiać masując stopy znudzonym turystkom i może sobie pozwolić na regularne posiłki. O ile jednak człowiek głodny skupia się na zdobyciu pokarmu, o tyle człowiek syty zaczyna wspominać i analizować swe przeżycia. Dla Jacqueline to przekleństwo. Dziewczyna wyobraża sobie, że na każdym kroku matka udziela jej rad jak przetrwać na obcej ziemi. Stopniowo popada w obłęd, którego nie może uleczyć nawet szczera rozmowa z przypadkowo poznanymi ludźmi.
Odległość bowiem, nawet ta w czasie, nigdy nie będzie miarą oddalenia.
