Mariusz Wilk
Dom włóczęgi
Mariusz Wilk Dom włóczęgi Noir sur Blanc

Podróże mają swój urok, pod warunkiem, że mamy gdzie wrócić. Dom to miejsce gdzie włóczęga odpoczywa po podróży i w którym planuje kolejne wyprawy. A kiedy przychodzi kres wszelkim włóczęgom, dom jest miejscem wyciszenia, kontemplacji i wspomnień.

REKLAMA
Mariusz Wilk to człowiek-instytucja. Niebanalny życiorys długoletniego opozycjonisty, który po odzyskaniu przez Polskę niezależności politycznej postanawia nie korzystać z owoców swej walki. W latach dziewięćdziesiątych Autor postanawia zamieszkać tam, gdzie wielu z nas obawia się wyjechać nawet w celach turystycznych. Nic dziwnego rosyjska daleka północ, Wyspy Sołowieckie czy jezioro Onega nie nastraja nieprzychylnie tylko miłośników historii i poszukiwaczy bliskich zaginionych po licznych wywózkach. Ten przeklęty kraj stał się miejscem, gdzie powstały liczne książki Autora. Któż z nas nie pamięta Wilczego notesu czy choćby Wołoki?
Świat można opisywać, można jednak też świat pisać. Pisanie świata jest trudniejsze, wymaga bowiem stworzenia wokół swoistego makro świata, swego maleńkiego świata, uznania, że ten mały świat jest atrakcyjniejszy od wielkiego i mogący ten wielki świat kreować. Zaiste nie każdy odważy się by świat pisać na nowo. Mariusz Wilk zdecydował się świat pisać i wychodzi mu to doskonale.
Mały świat Mariusza Wilka to dom nad Onegą, przystań, do której wraca po swoich wędrówkach, miejsce, gdzie można się wyciszyć i zwrócić uwagę na te elementy własnego życia, które nam, mieszkańcom hałaśliwej Europy umykają w codziennym pędzie. Gdzieś tam na Dalekiej Północy, w miejscu, w którym boi się mieszkać nawet wielu Rosjan, życie przebiega inaczej, zupełnie wolniej. W tych warunkach łatwiej wybrać się w najtrudniejszą podróż. Jest to podróż w głąb własnej osobowości , a jednocześnie podróż, którą zwykliśmy nazywać „wychowanie dziecka”. Podróż, w którym dane jest nam poznać credo życiowe niemłodego już pisarza i podróżnika.
Pretekstem do przerwania włóczęgi stała się mała dziewczynka. Córka pisarza o dźwięcznym imieniu Martusza poznaje świat jego oczami. Wilk staje się mentorem dziewczynki. Dziewczynka poznaje świat własnymi oczami, z komentarzem rodzica. Martusza, pół Polka, pół Rosjanka. To określenie najlepiej oddaje stosunek Autora do narodowości czy przynależności etnicznej, a także do brutalnej konieczności wyboru takowej. Język książki okraszony rusycyzmami będzie zapewne razić wielu czytelników. Wszelkim jednak zwolennikom czystości polszczyzny daje Autor prostą alternatywę- nie czytajcie mojej książki.
Ze swojej strony nie polecę lektury tej książki osobom o nacjonalistycznych ciągotkach. Nie czytajcie jej drodzy nacjonaliści. Mariusz Wilk zbyt mądrze pisze jak na wasze umysły.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?