
Był jednym z tych nielicznych oficerów przedwrześniowego wojska polskiego, którzy rozumieli na czym polega nowoczesna wojna. Dość szybko pojął, że współpraca czołgów i piechoty daje świetne efekty na polu walki. Generał Stanisław Maczek, pierwszy czołgista Drugiej Rzeczpospolitej.
REKLAMA
Przyznam, że otwierając tę książkę znowu się zdenerwowałem. Autor książki jest bowiem brytyjskim historykiem specjalizującym się w historii polskiej armii i jedynym, który zajął się biografią jednego z najwybitniejszych polskich dowódców II wojny światowej. Okazuje się, że nasi specjaliści od historii najnowszej wolą grzebać się w politycznym wykorzystywaniu historii, tworzyć kordony sanitarne wokół ciemnych plam w naszych dziejach, niż pisać o tych zdarzeniach, z których moglibyśmy być dumni.
Generał Stanisław Maczek. Austriacki oficer, bohater walk o polski Lwów i wojny polsko-bolszewickiej, oficer dyplomowany, wreszcie dowódca pierwszej polskiej jednostki pancernej i znakomity dowódca liniowy. Postać do niedawna praktycznie nieznana, podręczniki historii poświęcają Generałowi kilka lakonicznych zdań. Evan McGilvary tłumaczy to niewdzięcznością ojczyzny, osobiście jednak widzę przyczyny tego stanu rzeczy w zbyt mało medialnym postrzeganiu Generała.
Żołnierze Maczka nie wykrwawiali się „do ostatniego żołnierza”, nie podejmowali walk beznadziejnych, sam Generał wysoko cenił krew polskiego żołnierza i nie narażał go w imię „pokazania wyższych racji”, czy „udowodnienia czegoś Europie”. My, Polacy uwielbiamy romantyczne walki „do ostatniego naboju” i dlatego pamiętać będziemy o Borze- Komorowskim, zapominając o generale Maczku.
Evan McGilvary stworzył hagiograficzną wręcz opowieść o Generale, opartą w dużej mierze na źródłach przychylnych Generałowi, w tym na relacjach samego Maczka. Byłby to zarzut, gdyby docelowym odbiorcą książki brytyjskiego historyka był czytelnik polski. Książka jest pisana dla czytelnika, który nie orientuje się w zawiłościach naszej historii.
Zarzutem znacznie poważniejszym jest to, że Autor właściwie pominął życie Generała w dwudziestoleciu międzywojennym, ograniczając się do analizy stanu przedwrześniowej armii polskiej. Można odnieść wrażenie, że istotnym w życiu generała Maczka był czas wojny, kiedy sprawdzał się na polu walki. Spojrzenie Generała i osób myślących podobnie jak on, atmosfera Wyższej Szkoły Wojennej byłyby z pewnością wspaniałym uzupełnieniem dla jego wojennych dokonań. Te niedociągnięcia są jednak wyzwaniem dla historyków IPN.
Zamiast mierzyć długość pasa startowego na lotnisku w Gibraltarze mogliby oni spisać rzetelną historię polskiego generała, dowódcy „Czarnych Diabłów”. Generał Stanisław Maczek zasługuje bowiem na to, by jego osobą zajęli się polscy historycy.
