
Kryminały przenoszące nas do dwudziestolecia międzywojennego są teraz w modzie. Klimat lat dwudziestych i ówczesna obyczajowość staje się atrakcyjna nie tylko dla nas. Polskie kryminały czytywane są chętnie na rynku amerykańskim.
REKLAMA
Lata 20. XX wieku, Mańkowice, gdzieś w Wielkopolsce. W spokojnym miasteczku, gdzie nawet nie dotarło powstanie wielkopolskie, wiesza się młoda dziewczyna zostaje. Wkrótce później ginie kolejna osoba. Policja nie wierząc w seryjne samobójstwa, nieudolnie próbuje schwytać zabójcę, a mieszkańcy wprost obśmiewają nieporadne działania podkomisarza Hieronima Ratajczaka, który dotychczas zajmował się łapaniem drobnych złodziejaszków i wolałby zajmować się tym nadal.
Hieronim Ratajczak nie jest jednym z tych błyskotliwych śledczych, którzy z chęcią biegają za podejrzanym, a noce spędzają na studiowaniu akt i dedukowaniu. Prowincjonalny podkomisarz woli zajadanie landrynek od Fuchsa, jedną z rzeczy za które może pochwalić Piłsudskiego. Łucja Kalinowska to z kolei nauczycielka przyrody, która znajduje ciało podopiecznej. W przeciwieństwie do Hieronima z chęcią rozwiązałaby tą zagadkę..
„Tajemnica szkoły dla panien” to udany debiut Joanny Szwechowicz. Świetny styl, klimat, barwne opisy oraz historyczne smaczki, które pojawiają się niemal na każdej stronie. Do tego fragmenty gazet, pamiętników i listów, które urozmaicają książkę. Zaś humor autorki bawi i śmieszy, niekiedy jest absurdalny i często zabarwiony jest na czarno.
„W progu stało dwóch mężczyzn, z czego jeden był nawet dość przystojny. Brunet i blondyn. Oczywiście to brunet był przystojny. Widział ktoś kiedyś przystojnego blondyna? W żadnej porządnej książce takiego nie było."
Nigdy nie sądziłam, że promocja może zaszkodzić książce. Reklamowana jako kryminał retro nie jest nim. Wątek kryminalny jest raczej pretekstem do opowiedzenia o zawiłościach związków między ludzkich. To powieść obyczajowa z całą galerią barwnych postaci. Mamy właścicielkę kamienicy szokującą każdym swym posunięciem. Jest ksiądz, który wolałby być gdzieś indziej. A oprócz tego Felicję Ratajczakową, panią bibliotekarkę, burmistrza i lekarza – wszyscy oryginalni i grający na własne konto. Świetne studium psychologiczne, niekoniecznie dla miłośników kryminałów.
Marta Kraszewska
