"Rinke za kratami"
"Rinke za kratami" Mat. prasowe Rochstar

REKLAMA
Dzień 5.
– Czy pani może mi powiedzieć, co się stało? Rozmawiałem z Adamem, ale nie mogę się niczego dowiedzieć. Nie wiem, czy kłamie, czy mówi prawdę. O co chodzi?
Wychowawczyni patrzyła na mnie przez chwilę zmęczonym wzrokiem. Od razu wiedziałem, że ma dosyć myślenia o Adamie, a co dopiero opowiadania o nim po raz kolejny.
– Na razie nie mogę mówić o szczegółach. Trwa postępowanie w tej sprawie. Proszę jednak pamiętać, że Adam jest recydywistą, że trafił za kratki któryś raz z kolei i on doskonale wie, jak kryminał działa, co tu można, a czego nie.
– A co z resocjalizacją takiego więźnia?
– Jeśli on nie będzie chciał się zmienić, to nawet gdybyśmy go zapisali na tysiące terapii i zajęć, one nic mu nie pomogą. Będzie je traktował jak coś, co należy odhaczyć, żeby dostać kolejny wniosek nagrodowy, a co za tym idzie, mieć dodatkowe widzenie w miesiącu. To wszystko nie jest takie proste – powiedziała.
Wyczuwałem, że jest naprawdę zawiedziona Adamem. Sam byłem zawiedziony. Zacząłem przeczuwać, że z jutrzejszego spotkania z Magdą nic nie wyjdzie. Później z rozmowy z oddziałowym dowiedziałem się, że w celi znaleziono narkotyki, a konkretnie ecstasy. I że Adam miał pozytywny wynik testów. Jego kolega z dzieciństwa, Paweł, był czysty. Adam nawalił. Nie było sensu nawet rozmawiać z dyrektorem. Poszedłem jeszcze tylko do Małgosi Pachały, zastępcy kierownika działu penitencjarnego. Wiedziałem, że Adam ją szanował i za każdym razem, gdy miał kłopoty, właśnie ją prosił o rozmowę. Oddziałowi mówili mi, że po wczorajszym zajściu była już u Adama kilkakrotnie.
– Jesteśmy rozczarowani jego zachowaniem. Wyjaśniamy, skąd wzięły się narkotyki, jak to się zdarzyło. Adam na pewno zostanie ukarany.
logo
Rinke Rooyens w programie "Rinke za kratami" Mat. prasowe Rochstar

Wyszedłem na papierosa. Wiedziałem, że za chwilę muszę wrócić i obwieścić Adamowi, że wszystko zmarnował, że żadnego widzenia nie będzie. Najpierw zresztą postanowiłem zadzwonić do Magdy. Ona na jutrzejszy ranek musiała przecież zorganizować opiekę do dzieci.
– Cześć, Magda, to ja, Rinke. Dzwonię, żeby ci powiedzieć, że chyba nie ma sensu, żebyś jutro przyjeżdżała.
– Jak to? Przecież już się nastawiłam. Co się stało?
– Są kłopoty. Adam trochę narozrabiał i nie ma zgody na spotkanie z tobą.
– No widzisz, jaki on jest?! To jest popierdolony człowiek. I jak ja mam z nim być, ty mi powiedz?
– Sam nie wiem, Magda. Po prostu umówmy się tak, że przyjedziesz do Krzywańca za dwa tygodnie. On wtedy już będzie mógł mieć widzenie. Możemy się tak umówić?
Magda milczała. Czułem, że z wściekłości odebrało jej głos.
– Rinke, jak tam w końcu przyjadę, to mu wyjaśnię, że nie będę z nim. Z takim debilem mam być?! Zobacz, co on wyprawia. To jest człowiek nie do życia. Normalnie, człowiek nie do życia.
Magda z wściekłości powoli cedziła słowa. Nie chciałem jej przerywać. Wiedziałem, że jej zdenerwowanie jest uzasadnione. Poza tym miałem wyrzuty sumienia, że ją w tę sytuację wplątałem.
– Magda, sam już nie wiem, może najlepiej będzie, jeśli przyjedziesz i mu to po prostu powiesz, wytłumaczysz w cztery oczy, że nie chcesz już z nim być i tyle.
– Możesz mu powiedzieć ode mnie, że jak tak dalej będzie, to nie przyjadę do niego, nawet jak będzie mnie prosił Bóg, prezydent czy papież. Możemy się umówić, że przyjadę mu to wszystko powiedzieć za dwa tygodnie, ale uprzedzam cię, że jeżeli on wtedy znowu coś takiego zrobi, to już mnie nigdy nie zobaczy. Będzie koniec!
logo
Rinke Rooyens rozmawia z Adamem S. Mat. prasowe Rochstar

Słuchając tego, byłem coraz bardziej wkurzony na Adama. Niby tak kochał Magdę, a przed samym widzeniem wszystko spieprzył!
– Myślisz, Magda, że on mnie nie zawiódł? Czuję się przez niego totalnie wykorzystany!
– Nie dziwię ci się. On jest świnia! Po prostu jest świnia! – Magda odłożyła słuchawkę.
Byłem wypompowany z energii. Namówiłem ją na przyjazd do Krzywańca, bo byłem pewien, że to pomoże Adamowi. Chciałem, żeby stał się spokojniejszy i zrozumiał, że nie jest za późno, żeby coś w życiu zmienić. A teraz wszystko na nic. W dodatku nie pozostawało mi nic innego, jak teraz pójść do niego znowu i oznajmić mu, że cały plan się właśnie rozsypał. Szedłem do jego celi ze świadomością, że już więcej się z nim nie zobaczę, że to będzie nasza ostatnia rozmowa.
"Rinke za kratami", Wydawnictwo Zwierciadło, 2015