Obserwując przedwyborcze podrygi lewicy - tej "zjednoczonej" i tej drugiej dochodzę do wniosku, że formacje te cofnęły się w czasie. Mniej więcej do przełomu lat 80/90 XX wieku. O tym, że rozbicie nikomu nie służy wiemy już od czasów tego dzielnicowego, które trwało blisko 200 lat. Ale też z historii najnowszej - z czasów wojenek na prawicy. Dlaczego jesienią wygra wybory narodowa i katolicka prawica z PiS na czele? Bynajmniej nie dlatego, że społeczeństwo naszego kraju nagle stało się takie bogobojne i konserwatywne.
REKLAMA
Polska lewica popełnia błąd za błędem. Najważniejsze jest to, że nie umie się dookreślić ideowo – dziś tak do końca nie wiadomo co kto ma na myśli mówiąc, że jest „lewicowy”. Za lewicę uznają się postępowe siły, które dążą do „nowoczesnej Polski”, także te, które za cel stawiają sobie obalenie konkordatu i faktyczne rozdzielenie państwa i Kościoła, i w końcu te, które pochylają się nad losem pracowników, osób starszych, społecznie najsłabszych. Można więc śmiało powiedzieć, że w tej sferze polska polityka i Sejm są lewicowe na wskroś. Od PiS, przez PO, TR, Nowoczesną, Razem, aż po SLD. I tu się objawia ten główny problem. Lewicowy (czyli jaki?) wyborca znajduje w każdej partii to co dla niego najważniejsze w danym momencie. Czy jest to kwestia nadmiernej roli Kościoła i Episkopatu, czy słaba sytuacja ekonomiczna rodziny. I zwraca się do tych, którzy najmocniej gwarantują, że problem ów rozwiążą. Tu warto też pamiętać, że sytuacja ekonomiczna zawsze będzie biła na głowę takie elementy jak antyklerykalizm czy nowoczesność społeczeństwa. Warto by politycy lewicy wzięli pod uwagę taki drobny element jak Piramida Maslowa.
W kwestii budowania własnej tożsamości polska lewica ma także problem wiarygodności. Wszyscy pamiętamy, że Kościół najwięcej od państwa dostał za czasu rządów lewicowego przecież SLD i byłego aparatczyka Millera. Wszyscy pamiętamy także, że lewicowy Ruch Palikota (i potem TR) stawiał na nowoczesne państwo w sferze społecznej, przy gospodarce stając raczej na pozycjach liberalnych – dziś zaś robi kolejną już woltę i odwraca się od elektoratu liberalnego gospodarczo na rzecz tego lewicowego i socjalnego właśnie. Te dwa przykłady niech będą najlepszym przykładem jak mocno niewiarygodna staje się lewica. To przez to i brak ideowego sztywnego kręgosłupa utraciła w ostatniej dekadzie wszystko co utracić mogła.
Renata Beger na listach wyborczych SLD, GenSek Gawkowski mówiący o tym, że nie boi się PiS i nie wyklucza porozumienia z nimi, Janusz Palikot burzący fundamenty na jakich zbudował swój ruch wchodzący w polityczny mariaż „z rozsądku” z Millerem, te same stare twarze na jedynkach list wyborczych, polityka robiona w t-shirtach (patrz konferencja Razem na temat startu w wyborach) i kolejne działy i podziały – to dziś prawdziwy obraz lewicy w Polsce. I to właśnie drugi największy błąd – skleroza. Zapominają lewicowi działacze o warcholstwie Samoobrony, zapominają działacze SLD o swoich ikonach takich jak śmierć Barbary Blidy, zapominają o wyborcach, którzy w 2010 dali im siłę parlamentarną do walki o nowoczesną Polskę, i w końcu zapominają, że politykę robi się w garniturze, że na Millera, Wenderlicha i Senyszyn ludzie już nie mogą patrzeć. Że wolą zaryzykować i oddać swój głos na pajaca w skórzanej kurtce, który szafując hasłami patriotycznego obowiązku postanowił zabawić się w politykę.
Dziś lewicowy wyborca ma przed sobą wybór nader szeroki. PiS z jej socjalnym programem i licznymi obietnicami. Zjednoczoną Lewicę (a tu jest SLD, TR, Zieloni, inteligencki WiR, związki zawodowe itd.), która pod dyktando związków zawodowych wyjdzie z programem mocno pro-pracowniczym, z przywilejami, obietnicami, ochronami. PO gdzie lewicowe skrzydło na przekór PiS postanowiło przepchnąć kilka ważnych ustaw z punktu widzenia nowoczesnego społeczeństwa. Nowoczesną, która stawia gospodarczo na liberalizm ale społecznie na to samo co wyniosło w 2010 roku na 3 miejsce Janusza Palikota i jego „40 rozbójników”. Partię Razem, która najbliższa jest lewicowym partiom protestu znanym nam z Hiszpanii (Podemos) czy Grecji (Syriza). I Biało-Czerwonych, polityczny byt tworzony przez Grzegorza Napieralskiego i Andrzeja Rozenka o programie dziś jeszcze nie znanym.
I jak ktoś się będzie w końcówce października zastanawiał dlaczego lewica ma słaby wynik (każdy poniżej 15% będzie słaby), to niech się zastanowi czym dziś europejska lewica jest. Warto też wówczas pamiętać, że prosty podział lewica-prawica nie ma dziś najmniejszej racji bytu. Że polityka XXI wieku różni się od tej XIX-wiecznej, a tak długo jak długo liderzy „lewicowi” będą zapowiadać „powrót do korzeni”, tak długo nie ma szans na rozbicie dualizmu PO-PIS. Jeśli dodatkowo wyborcy zafundują nam we wrześniowym referendum JOW-y, to może się za moment okazać, że jeśli lewica nie przebije się do Sejmu 2015-2019 to już jej nigdy w przyszłości nie będzie.
