Lewicowa matematyka to novum, które mam nadzieję nie znajdzie swego miejsca w szkolnych programach nauczania. Szerokim echem i uśmiechami polityków Zjednoczonej Lewicy odbijają się kolejne sondaże, w których ZL zyskuje około 8 punktów procentowych. Ten wynik uruchamia nadawane w mediach głosy radości i zapewnienia, że na pewno będzie lepiej.
REKLAMA
Sęk, a nawet dwa, w tym, że dziś to owo 8 punktów to ni mniej ni więcej minimum, które ZL musi zdobyć by w ogóle w Sejmie się znaleźć. Tak się bowiem składa, że polski kodeks wyborczy i obowiązująca ordynacja wymagają od komitetów koalicyjnych zdobycia minimum właśnie 8% by uczestniczyć w podziale sejmowych mandatów. O tym główni aktorzy przedstawienia nie mówią. Ten wspomniany drugi sęk to sam wynik. Dziś jest na lewicy radość z 8%, ale jeszcze nie tak dawno owe 8% w sondażach samodzielnie zdobywało SLD, kolejne 5% dokładał TR. I już nawet nie chcę wracać do czasów wyborów w 2001 roku kiedy koalicja SLD-UP zdobyła 41% głosów i 216 mandatów, czy nawet 2011 roku, kiedy SLD i Ruch Palikota wspólnie zdobyły ponad 18 punktów procentowych i 67 mandatów. Zaiste - prognozowany dziś wynik to powód do wielkiej radości.
W mamieniu społeczeństwa Leszek Miller i Janusz Palikot ostatnio biją rekordy. I o ile ten pierwszy rozczarował mnie już wiele lat temu, tak rozczarowanie Palikotem jest bardzo świeże i tym bardziej bolesne. Dziś Zjednoczona Lewica walczy o wynik na poziomie około 10% - bo nie wierzę, że będzie lepiej, a po prawdzie - biorąc pod uwagę problemy z listami i ambicjami liderów z jakimi koalicja się zaczyna zmagać - pewnie walka skupi się na wspomnianym progu wyborczym właśnie. Polska lewica parlamentarna pierwszy raz w historii stoi przed zagrożeniem zniknięcia z Sejmu a liderzy wmawiają nam, że "jest dobrze, będzie lepiej".
A szkoda, że tak mówią. Zachowanie, które powoduje, że zaufanie do nich spada na łeb na szyję. Decyzje, których nikt w regionach nie rozumie. Słowa, które z daleka brzmią niezwykle fałszywie. A o ile lepiej by było, także dla wyborczego wyniku, uczciwe postawienie sprawy - "zawaliliśmy ostatnie cztery lata, nie umieliśmy rozmawiać, popełniliśmy wobec Was (wyborcy) grzech zaniechania i zaniedbania, bijemy się w piersi! jest bardzo źle, wiemy, że przed nami wielka praca by odbudować Wasze zaufanie, prosimy o Wasze głosy - tylko i wyłącznie dzięki nim możemy mieć szansę odpokutowania naszych win. Prosimy o kolejną szansę!". O ile punktów procentowych więcej by ZL zdobyła...
