Otóż stałam się blogerką. Kolejna rękawica, którą podejmuję. Po co? Po to, by wołać o więcej miłości od świata? Niezwykłe, ale wychodząc od tego, że każde nasze działanie jest prośbą o miłość, na to by wyglądało. Szczególnie aktorzy to mają w sobie. Chcą być kochani i podziwiani. Zakładają maski ludzi idealnych i napawają się tym, jak siebie kreują.
REKLAMA
Należę do niezwykle szczerych osób, zawsze mówiłam o sobie „wojownik prawdy“, a obracam się w towarzystwie masek i kreacji od ponad 10 lat. Wiem o czym mowa.
Ale nie tylko aktorzy. Z moich obserwacji wynika, że My Ludzie jesteśmy specjalistami od udawania.
W dobie internetowych społeczności, like-ów i innych love-ów nasze życie nabrało innego wymiaru. Mało przeżywamy, więcej kreujemy. Wszędzie i we wszystkim jest kreacja. Walczymy o miłość i o akceptację, a jeśli nas to nie ciekawi lub irytuje i w tym nie uczestniczymy, to momentalnie stajemy się nieatrakcyjni w oczach masy.
Takie czasy, prześcigamy się w swojej oryginalności i atrakcyjności. Dziś, jeśli się nie sprzedasz, to Cię nie ma. Nikt nie zawiesi na Tobie wzroku na dłużej. Nie tylko aktorzy tak mają. Programy odkrywające talenty, teleturnieje, reality showy, ale i popularność youtubowych gwiazd czy blogerów – to wszystko sprawia, że inaczej przeżywamy codzienne sprawy. Każde wydarzenie może być materiałem na Instagram czy Facebook. Mnie jest czasem szkoda, że nie jesteśmy skorzy do przeżywania tylko dla siebie, do zdjęcia tych masek, ale myślę, że nie ma już odwrotu. Wszyscy gramy w tę grę.
Kiedy byłam w Egipcie na Górze Synaj i noc całą czekałam na wschód, większość turystów jak tylko słońce się pokazało wyjęło kamery. To samo w Watykanie podczas mszy w katedrze – mówią ojcze nasz i nagrywają siebie na kamerę. Szok. Odchodzimy od duchowości.
Szkoda.
Od kilku dobrych lat nasz świat przesiąknęła moda na celebrytów. Oni otoczeni są sztabami ludzi odpowiedzialnych za kreowanie wizerunku idealnego. Niczym lalki barbie. Podziwiani, ale też wystawieni na krytykę i czasem wręcz linczowani za swoje postępki. To nie jest proste życie, to wieczny stres, żeby być akceptowanym i pięknym. Wielu o tym marzy, wielu do tego dąży. Niektórzy uzależniają od tego swoją własna wartość.
Jak się przed tym obronić? Jak być atrakcyjnym, kochanym i podziwianym, ale i prawdziwym? Warto uwierzyć, że nasza wartość nie jest uzależniona od popularności naszego fb czy od umiejętności udawania kogoś kim, nie jesteśmy. Ale z drugiej strony warto być odważnym i gonić za marzeniami, słuchać swojej intuicji.
Młodzież ma kilka odsłon swojej osobowości. Ona potrafi operować tymi narzędziami.
W szkole aktorskiej, którą stworzyłam, uczymy młodych ludzi, jak być prawdziwym w postaci, przekonującym, ale i prawdziwym na castingu, jak oszukać tak, żeby inni ci uwierzyli, ale jak pozostać w tym wszystkim sobą, jak dotrzeć do tej swojej jedynej słusznej prawdy i ją w sobie pielęgnować. Najważniejsze jest dla mnie, żeby oddzielać te dwie rzeczy od siebie – kim jestem i kogo udaję.
W szkole aktorskiej, którą stworzyłam, uczymy młodych ludzi, jak być prawdziwym w postaci, przekonującym, ale i prawdziwym na castingu, jak oszukać tak, żeby inni ci uwierzyli, ale jak pozostać w tym wszystkim sobą, jak dotrzeć do tej swojej jedynej słusznej prawdy i ją w sobie pielęgnować. Najważniejsze jest dla mnie, żeby oddzielać te dwie rzeczy od siebie – kim jestem i kogo udaję.
Chciałabym, żeby ten blog był nie tylko moim spojrzeniem na rzeczywistość. Daję też głos moim studentom, mam potrzebę uaktywnienia w nich kreatywności na dużą skalę. To oni będą mi pomagali prowadzić bloga.
Nie odkrywam Ameryki. Po prostu wpadłam w te sidła i dołączyłam do kręgu blogerów.
Zapraszam za tydzień.
Roma
