Zastanawiałem się w jaki sposób Polska mogłaby zintensyfikować walkę o dobre imię. Ostatnia wypowiedź szefa FBI pokazuje bowiem poważną lukę w systemie możliwości nacisku na osoby, które świadomie przekłamują historię. Niektórzy proponują, aby wszczynać procedury karne, ale wydaje mi się to rzeczą przesadzoną, gdyż prokuratura nie może stać na czele walki o prawdę historyczną.

REKLAMA
Przyszedł mi do głowy pomysł nowatorski. A jakby tak wprowadzić specjalną ustawą coś na kształt środka karnego polegającego na obowiązkowym zwiedzaniu kilku miejsc historycznych w ramach procedury stosowanej przy karaniu wykroczeń. W praktyce wyglądałoby to tak: na zlecenie prokuratora z IPN Policja lub Straż Graniczna doręczałaby danej osobie, która publicznie użyła np. określenia polskie nazistowskie obozy zagłady mandat określający obowiązkowe stawiennictwo np. w Auschwitz-Birkenau.
Brak przyjęcia mandatu mógłby oznaczać zatrzymanie danej osoby, a Sąd Rejonowy w terminie 72godzin decydowałby o realizacji środka karnego za dokonane wykroczenie. Czyli np. na koszt danej osoby służba więzienna przewoziłaby ukaranego do określonych w decyzji Sądu miejsc pamięci, gdzie musiałby zapoznać się z historią. Brak natomiast realizacji przez daną osobę przyjętego mandatu zostałby określony jako przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Np. takim innym przestępstwem z tej grupy jest ucieczka z zakładu karnego, brak realizacji zakazów sądowych, składanie fałszywych zeznań itp.
Ważnym elementem wprowadzenia takiego nowego wykroczenia oraz nowego środka karnego byłoby wprowadzenie wyjątku do kodeksu wykroczeń w zakresie przedawnienia takiego wykroczenia. Tego typu czyny powinny się przedawniać z upływem lat 30. Tak aby następny szef FBI zanim powie jakąś bzdurę wiedział, że nawet po wielu latach jego wizyta w Polsce może mu przynieść dodatkowe emocje. Tylko tak możemy chyba realnie zacząć walczyć z tą plagą oszczerstw.
Wpis pochodzi ze strony Roman Giertych - strona oficjalna