Gdy Sikorski w prywatnej rozmowie stwierdził, że sojusz polsko-amerykański jest nic nie wart to PiS zawrzał z oburzenia. Prywatne słowa ministra SZ miały być uderzeniem w polską politykę zagraniczną. Gdy prezydent Duda ogłosił tezę Sikorskiego w "Financial Times" PiS mówi o genialnej strategii mającej na celu zwiększenie bezpieczeństwa Polski.

REKLAMA
Ktoś powie, że mówienie o strefie buforowej NATO to nie to samo, co ocena relacji polsko-amerykańskich. Jeżeli jakieś państwo jest strefą buforową to oznacza to, że jego terytorium stanowi tylko swoistą ochronę dla tych państw, które znajdują się poza strefą buforową. A to oznacza, że państwa te są realnie chronione, a "strefa buforowa" stanowi inny sposób ochrony tych państw polegający na odgrodzeniu ich od potencjalnego agresora.
Innymi słowy, prezydent Duda powiedział, że USA dając Polsce gwarancję bezpieczeństwa i symbole pomocy wojskowej tak naprawdę zmierzają do ochrony realnych sojuszników, gdzie znajdują się ich bazy. A Polsce poprzez gwarancje NATO próbuje się stworzyć nadzieję ochrony, która ma pomóc Polsce w razie realnego konfliktu podjąć decyzję o byciu buforem.
Tak rozumiem słowa prezydenta Dudy o strefie buforowej. Skoro tak, to przecież wątpliwości Sikorskiego co do wartości sojuszu polsko-amerykańskiego są tezą można powiedzieć identyczną.
Wpis pochodzi ze strony Roman Giertych - strona oficjalna