W powszechnym odczuciu mamy coraz gorsze prawo. Dotyczy to wszystkich obszarów naszego życia. Ustawodawca od dawna przedkłada interes polityczny partii sprawujących władzę nad interes publiczny. Posłowie najczęściej nie zadają sobie trudu wnikliwej analizy projektów ustaw, bo i tak o wszystkim decydują liderzy partyjni oceniając projekty ustaw z punktu widzenia doraźnych interesów politycznych. Efektem jest wprowadzanie przesadnie często dyscypliny głosowań, co zwalnia poszczególnych posłów z myślenia i w jakimś sensie z odpowiedzialności za ostateczny kształt ustaw. Umacnia się też wrażenie, że coraz więcej mają do powiedzenia w polskim parlamencie potężne i bogate grupy nacisku.

REKLAMA
W opinii ekspertów ustawowa likwidacja planów zagospodarowania przestrzennego w 1994 roku doprowadziła do skandalicznej dewastacji przestrzeni publicznej. Ustawa została przeforsowana głównie w interesie deweloperów. Kolejny przykład. Stosunkowo niedawno dużym nakładem sił i środków prawie uzgadniano społecznie kolejną nowelizację Prawa Budowlanego. Odbyło się 16 spotkań wojewódzkich z ekspertami i organizacjami pozarządowymi. Kiedy projekt ustawy był prawie gotowy decyzją polityczną został schowany do rządowej szuflady, żeby dać miejsce dla procedowania populistycznej nowelizacji forsowanej przez Komisję Przyjazne Państwo. Projekt reklamowano hasłami radykalnych uproszczeń przepisów i likwidacji pozwoleń budowlanych. Zapomniano tylko dodać, że było by to kosztem równie radykalnych ograniczeń praw konstytucyjnych obywateli. Projekt tych zmian przyjętych przez sejm i senat był przygotowany przez deweloperów i rozpatrywano go prawie bez udziału innych ekspertów. Powszechny protest organizacji pozarządowych budownictwa został zignorowany przez polityków. Nie uwzględniono ostrej krytyki Komitetu Integracji Europejskiej i bardzo negatywnej opinii prawników sejmowych. Na szczęście Trybunał Konstytucyjny zakwestionował większość przyjętych rozwiązań z powodu ich nie konstytucyjności i znowu jesteśmy prawie na początku drogi do koniecznych i uzasadnionych zmian.
Inny przykład to ustawa o odrolnieniu gruntów rolnych przeforsowana przy wydatnej presji bogatego lobby deweloperskiego z argumentacją, że będzie więcej dostępnych terenów pod budownictwo mieszkaniowe, spadną ceny mieszkań, zwiększy się tempo budownictwa mieszkaniowego. Tymczasem już w momencie prac nad tą ustawą miasta dysponowały gruntami pod zabudowę mieszkaniową wielokrotnie(!) przewyższającą potrzeby w perspektywie dziesiątków lat. Deweloperzy i inni lobbyści zawsze przy forsowaniu swoich interesów wybierają jednak hasła przydatne politykom przed wyborami a politycy kupują to bez głębszej refleksji. Nikt w tym czasie nie chciał słuchać głosu rozsądku i ekspertów, że wielokrotna nadpodaż gruntów pod budownictwo spowoduje nieplanowe rozlewanie się miast i ogromne koszty infrastruktury drogowej i uzbrojenia terenów. Nie chciano też słuchać, że będą powstawały osiedla na dalekich obrzeżach miast bez infrastruktury kulturalnej, oświatowej i handlowej. Wszystko to razem było opłacalne dla deweloperów, ale niezwykle kosztowne dla samorządów i uciążliwe dla mieszkańców.
Praca w sejmie nad ustawami budzi chwilami zdumienie i wyraźnie kompromituje parlament. Wszyscy o tym wiedzą z marszałkami na czele, ale nikt nie reaguje. W poprzedniej kadencji sejmu rozpatrywano projekt rezolucji w sprawie ustawy o Narodowym Programie Mieszkaniowym. Na posiedzeniu dwóch komisji Kongres Budownictwa udostępnił posłom wyniki badań europejskich w tej sprawie. Nikt z posłów się specjalnie tym nie zainteresował, ale liderka rządzącej partii poprosiła o krótką przerwę, zadzwoniła do zwierzchników politycznych, wróciła i oświadczyła, że jej posłowie będą głosować przeciwko. Osoba, z którą rozmawiała oczywiście nie znała wyłożonych ekspertyz, ale nie przeszkodziło to w zajęciu drastycznie politycznego a nie merytorycznego stanowiska. Inny przykład. Na obrady Sejmowej Komisji Infrastruktury w tej samej sprawie zaproszono ekspertów kilkunastu największych organizacji pozarządowych. Po wypowiedziach posłów i przedstawiciela rządu prowadzący obrady niespodziewanie zakończył obrady nie dopuścił do przedstawienia niezależnych, obywatelskich opinii. Burzliwe protesty nie pomogły. Tylko tyle, że przewodniczący komisji się obraził i do dzisiaj nie zaprasza przedstawicieli Kongresu na obrady w sprawach budownictwa, tak jakby komisja była prywatnym folwarkiem. Inny przykład. Wysoki przedstawiciel koalicyjnej partii w rozmowie bezpośredniej dotyczącej projektu tej samej rezolucji stwierdził, że wnioskodawcy mają pełną rację, ale posłowie klubu nie mogą projektu poprzeć bo w innych głosowaniach zagłosowali inaczej niż sobie życzył lider koalicji i teraz muszą spłacić dług. Kongres Budownictwa w imieniu 22 współpracujących organizacji wystąpił do Marszałka Sejmu z wnioskiem o postawienie konkretnych posłów przed Komisją Etyki licząc, że będzie to pouczające przesłuchanie w sprawie skandalicznych wręcz praktyk przy stanowieniu prawa. Wniosek od Marszałka do Komisji wędrował ponad miesiąc. Na posiedzenie Komisji Etyki nie zaproszono wnioskodawców i po pięciu minutach obrad wniosek znalazł się w koszu. W dniu 16 kwietnia br. Kongres zorganizował pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wielką naradę w tych sprawach z udziałem Fundacji Batorego, ponad stu przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz wybitnych konstytucjonalistów. Wnioski są przygnębiające, ale Marszałka Sejmu i przewodniczących klubów w ogóle nie zainteresowały. Wniosek do Pani Marszałek o spotkanie celem przedstawienia zbiorczych opinii pozostał do dzisiaj bez pozytywnej odpowiedzi. Podobnym fiaskiem zakończyło się wcześniejsze spotkanie w tych sprawach na konferencji u Prezydenta RP. Nic dziwnego że 62% badanych źle ocenia pracę sejmu. Czas przerwać ten kompromitujący stan.
Wypowiedzi wybitnych ekspertów w sprawie jakości stanowionego prawa w polskim parlamencie.
Ryszard Kalisz
Przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka

„Kolejnym problemem, w którym polityka doraźna wpływa na psucie prawa jest dopasowywanie prawa przez poszczególne ekipy rządzące do politycznej walki z konkurentami politycznymi”.
Jerzy Stępień
b. Prezes Trybunału Konstytucyjnego

„Co najmniej połowa orzeczeń (TK) kończy się stwierdzeniem niekonstytucyjności całej ustawy, albo jakiegoś jej fragmentu…Mimo to posłowie forsują niekonstytucyjne rozwiązania, z wielką szkodą dla jakości systemu prawa w Polsce. Już w średniowieczu, przy lokowaniu miast na prawie magdeburskim, stosowano bardzo rygorystyczne zasady, dotyczące bezpieczeństwa
i dobrych warunków lokalizacji…To pokazuje jakimi jesteśmy dziś troglodytami. Pod względem budownictwa zachowujemy się tak, jak władza radziecka, które kazała uprawiać pszenicę w Kazachstanie i sadzić jabłonie na Syberii…..”
Doc. dr Ryszard Piotrowski
Wydział Prawa i Administracji
Uniwersytetu Warszawskiego

„Proces prawotwórczy sprzyja dysfunkcjonalnym zjawiskom w państwie i powoduje delegitymizację porządku prawnego, który nie jest kształtowany w rezultacie stosowania procedur konsultacyjnych, umożliwiających negocjowanie rozwiązań, ale stanowi rezultat działań w odbiorze społecznym opartych na arbitralnych rozstrzygnięciach, które nie są
wynikiem poważnej debaty publicznej, ale stanowią okazję do medialnej rywalizacji polityków….. Uchwalanie ustawy pod wpływem doraźnych impulsów polityczno-medialnych, związanych z konsekwencjami rywalizacji między partiami politycznymi, w pośpiechu i w atmosferze presji wywieranej przez rząd na parlament zasadniczo uchybia standardom prawotwórstwa w demokratycznym państwie prawnym…. Traktowanie prawa, jako narzędzia do osiągania celów politycznych, stosowanie wątpliwych, a niekiedy nawet niegodziwych metod walki o władzę i jej utrzymanie, naginanie prawa do potrzeb sprawujących władzę oraz działanie
na granicy prawa – wszystko to stwarza zagrożenie dla praworządności…..”
Mec. Andrzej Kalwas
b. Minister Sprawiedliwości

„Największe zło tkwi nie w procedurach uchwalania prawa, lecz w braku kultury politycznej i upartyjnieniu państwa. Mamy nieustannie do czynienia z grą interesów partyjnych. Interes partyjny stoi przed interesem państwowym. Zdobywanie lub utrzymanie elektoratu , dążenie do kontynuacji sprawowania władzy jest celem nadrzędnym prawodawczej działalności posłów…..”
Z ekspertyzy Fundacji Batorego
„… Posłowie osobiście zainteresowani wprowadzeniem jakichś rozwiązań pilotują ustawy przewidujące wprowadzenie korzystnych rozwiązań dla branży, z którą oni sami lub bliskie im osoby są związane”.