Ruch Palikota miał suwerenne prawo do takich a nie innych decyzji w sprawie posłanki Nowickiej. Jej płeć nie miała od początku nic do rzeczy. Szczególnie zdumienie budziła pokazowa obrona Nowickiej przez lidera SLD, który powoływał się przy tym na jej wielkie zasługi w działalności społecznej. Zasług tych nikt nie kwestionował i nie kwestionuje, ale przecież wszyscy mamy świeżo w pamięci, że w niedawnych wyborach lider SLD pomimo tych zasług nie dał żadnych szans Wandzie Nowickiej na godne miejsca na listach wyborczych do sejmu.
REKLAMA
Miłość do Nowickiej i wojna z Kwaśniewskim
BRUDNA POLITYKA
Emocje opadły więc może warto wrócić do niedawnej lekcji obłudy i zakłamania którą obywatele otrzymali od swoich polityków. Wszystko zaczęło się od wysokich nagród które przyznali sobie marszałkinie i marszałkowie sejmu. Jakby żyli w innym świecie. Na około smutek, obawa o najbliższą przyszłość, wzrost bezrobocia, a oni biorą wysokie nagrody i dziwią się, że społeczeństwo ma im to za złe. Jedynie Palikot zareagował jak należy sugerując żeby Marszałkini Nowicka zwróciła nagrodę lub przeznaczyła ją na cele charytatywne. Decyzja politycznie słuszna i tak po ludzku sprawiedliwa. Palikot domagał się też odwołania Nowickiej ze stanowiska wicemarszałkini. Miał do tego pełne prawo. Nowicka była członkinią Ruchu Palikota i przez tą partię była desygnowana na zaszczytne stanowisko wicemarszałkini Sejmu RP. Święte, zwyczajowe prawo w sejmie jest takie, że największe partie wskazują swoich kandydatów na wicemarszałków, a pozostali posłowie przyjmują propozycje w głosowaniu. Wanda Nowicka akceptowała publicznie stanowisko zarządu o odwołaniu i potwierdziła że w przypadku odrzucenia wniosku o jej odwołanie sama złoży rezygnację z funkcji marszałkini. Były to decyzje polityczne i nie miały związku z oceną pracy poslanki. W pozostałych partiach sejmowych zawrzało. Tego typu reakcja Ruchu Palikota na oczywistą niezręczność władz sejmu mogła przynieść duży pożytek polityczny Ruchowi i lewicy w ogóle. Do tego wszystkiego na horyzoncie pojawiła się jeszcze gorsza perspektywy dla partii prawicowych i jak się okazało dla SLD. Palikot zapowiedział, że po rezygnacji W.Nowickiej wystawi kandydaturę Anny Grodzkiej na stanowisko wicemarszałkini sejmu. Tego już było za wiele. Do takiej konfrontacji słów i czynów nie wolno było dopuścić. Można tylko sobie wyobrazić dylematy PO, PSL, PIS i pozostałych partyjek prawicowych w trakcie glosowania nad kandydaturą Grodzkiej. Lider SLD natomiast obawiał się jak ognia wzmocnienia Ruchu Palikota. Powstał więc zdumiewający sojusz SLD i wszystkich pozostałych partii prawicowych pozornie w obronie Wandy Nowickiej, a w rzeczywistości w imię niskich partyjnych interesów. Nie chcieli głosować kandydatury Grodzkiej więc woleli przeciwstawić się odwołaniu Wandy Nowickiej. Wytoczono najcięższe działa oskarżając ruch Palikota o seksizm i bezprawne działania. Oczywiście wciągnięto do gry wszystkich możliwych sojuszników, w tym Kongres Kobiet. Wbrew tej obłudnej nagonce Ruch Palikota miał suwerenne prawo do takich a nie innych decyzji w sprawie posłanki Nowickiej. Jej płeć nie miała od początku nic do rzeczy. Szczególnie zdumienie budziła pokazowa obrona Nowickiej przez lidera SLD, który powoływał się przy tym na jej wielkie zasługi w działalności społecznej. Zasług tych nikt nie kwestionował i nie kwestionuje, ale przecież wszyscy mamy świeżo w pamięci, że w niedawnych wyborach lider SLD pomimo tych zasług nie dał żadnych szans Wandzie Nowickiej na godne miejsca na listach wyborczych do sejmu. Skąd nagle pojawiła się ta miłość i ostra ingerencja w wewnętrzne sprawy innej partii? To przecież Ruch Palikota docenił swojego czasu Wandę Nowicką i ofiarował jej dobre miejsce na liście wyborczej, a potem desygnował na prestiżowe stanowisko wicemarszałkini. Nawiasem mówiąc już sam ten fakt powinien dodatkowo umocnić lojalność pani poseł wobec własnej partii. Zapewne prywatne interesy przesądziły, że stało się inaczej. Wanda Nowicka „zmieniła zdanie” i postanowiła za wszelką cenę trzymać się stołka wystawiając przy okazji do wiatru posłankę Annę Grodzką, którą przy świadkach sama namawiała do startu na zwolnione przez siebie stanowisko. Zorganizowana kampania partii prawicowych w sojuszu z SLD zrobiły swoje. Ruch Palikota stracił chwilowo kilka procent poparcia, marszałkini pozostała marszałkinią, a SLD zdobyło przewagę procentową nad Ruchem. Od biedy można by nad tym wszystkim przejść do porządku dziennego i darować sobie te zabawy w piaskownicy gdyby nie fakt, że zmanipulowane osłabienie Ruchu Palikota i podpuszczenie Kongresu Kobiet posłużyło liderowi SLD do próby storpedowania na starcie inicjatywy zjednoczenia lewicy wokół wspólnych list na wybory do Parlamentu Europejskiego w ramach akcji Europa Plus. Smaku całej sprawie dodaje fakt, że jeszcze niedawno przed wyborami do sejmu Wanda Nowicka nie miała żadnych szans w SLD i dlatego skorzystała z oferty Palikota. Dzisiaj ten sam SLD stał się jej głównym obrońcą i wykorzystuje jej przypadek przeciwko próbie jednoczenia lewicy. Przy okazji w sposób niegodny poważnego polityka, w wyniku urażonych ambicji, lider SLD wyciąga haki z dalekiej przeszłości na Aleksandra Kwaśniewskiego żeby utrącić działania organizacyjne Europy Plus. Polityka i politycy nie mają dobrej opinii wśród Polaków, ale to co się działo w ostatnich miesiącach na marginesie awantury o niesłusznie wypłacone premie w sejmie przeszło wszelkie wyobrażenia. Działania SLD wobec Kalisza potwierdzają tylko te opinie. W Ruchu Palikota Wanda Nowicka według SLD nie musiała być lojalna wobec swojej partii i danego słowa, a w SLD Kalisz musi być lojalny i ślepo słuchać wodza. Tak niestety wyglądają kulisy polityki.
Roman Nowicki
BRUDNA POLITYKA
Emocje opadły więc może warto wrócić do niedawnej lekcji obłudy i zakłamania którą obywatele otrzymali od swoich polityków. Wszystko zaczęło się od wysokich nagród które przyznali sobie marszałkinie i marszałkowie sejmu. Jakby żyli w innym świecie. Na około smutek, obawa o najbliższą przyszłość, wzrost bezrobocia, a oni biorą wysokie nagrody i dziwią się, że społeczeństwo ma im to za złe. Jedynie Palikot zareagował jak należy sugerując żeby Marszałkini Nowicka zwróciła nagrodę lub przeznaczyła ją na cele charytatywne. Decyzja politycznie słuszna i tak po ludzku sprawiedliwa. Palikot domagał się też odwołania Nowickiej ze stanowiska wicemarszałkini. Miał do tego pełne prawo. Nowicka była członkinią Ruchu Palikota i przez tą partię była desygnowana na zaszczytne stanowisko wicemarszałkini Sejmu RP. Święte, zwyczajowe prawo w sejmie jest takie, że największe partie wskazują swoich kandydatów na wicemarszałków, a pozostali posłowie przyjmują propozycje w głosowaniu. Wanda Nowicka akceptowała publicznie stanowisko zarządu o odwołaniu i potwierdziła że w przypadku odrzucenia wniosku o jej odwołanie sama złoży rezygnację z funkcji marszałkini. Były to decyzje polityczne i nie miały związku z oceną pracy poslanki. W pozostałych partiach sejmowych zawrzało. Tego typu reakcja Ruchu Palikota na oczywistą niezręczność władz sejmu mogła przynieść duży pożytek polityczny Ruchowi i lewicy w ogóle. Do tego wszystkiego na horyzoncie pojawiła się jeszcze gorsza perspektywy dla partii prawicowych i jak się okazało dla SLD. Palikot zapowiedział, że po rezygnacji W.Nowickiej wystawi kandydaturę Anny Grodzkiej na stanowisko wicemarszałkini sejmu. Tego już było za wiele. Do takiej konfrontacji słów i czynów nie wolno było dopuścić. Można tylko sobie wyobrazić dylematy PO, PSL, PIS i pozostałych partyjek prawicowych w trakcie glosowania nad kandydaturą Grodzkiej. Lider SLD natomiast obawiał się jak ognia wzmocnienia Ruchu Palikota. Powstał więc zdumiewający sojusz SLD i wszystkich pozostałych partii prawicowych pozornie w obronie Wandy Nowickiej, a w rzeczywistości w imię niskich partyjnych interesów. Nie chcieli głosować kandydatury Grodzkiej więc woleli przeciwstawić się odwołaniu Wandy Nowickiej. Wytoczono najcięższe działa oskarżając ruch Palikota o seksizm i bezprawne działania. Oczywiście wciągnięto do gry wszystkich możliwych sojuszników, w tym Kongres Kobiet. Wbrew tej obłudnej nagonce Ruch Palikota miał suwerenne prawo do takich a nie innych decyzji w sprawie posłanki Nowickiej. Jej płeć nie miała od początku nic do rzeczy. Szczególnie zdumienie budziła pokazowa obrona Nowickiej przez lidera SLD, który powoływał się przy tym na jej wielkie zasługi w działalności społecznej. Zasług tych nikt nie kwestionował i nie kwestionuje, ale przecież wszyscy mamy świeżo w pamięci, że w niedawnych wyborach lider SLD pomimo tych zasług nie dał żadnych szans Wandzie Nowickiej na godne miejsca na listach wyborczych do sejmu. Skąd nagle pojawiła się ta miłość i ostra ingerencja w wewnętrzne sprawy innej partii? To przecież Ruch Palikota docenił swojego czasu Wandę Nowicką i ofiarował jej dobre miejsce na liście wyborczej, a potem desygnował na prestiżowe stanowisko wicemarszałkini. Nawiasem mówiąc już sam ten fakt powinien dodatkowo umocnić lojalność pani poseł wobec własnej partii. Zapewne prywatne interesy przesądziły, że stało się inaczej. Wanda Nowicka „zmieniła zdanie” i postanowiła za wszelką cenę trzymać się stołka wystawiając przy okazji do wiatru posłankę Annę Grodzką, którą przy świadkach sama namawiała do startu na zwolnione przez siebie stanowisko. Zorganizowana kampania partii prawicowych w sojuszu z SLD zrobiły swoje. Ruch Palikota stracił chwilowo kilka procent poparcia, marszałkini pozostała marszałkinią, a SLD zdobyło przewagę procentową nad Ruchem. Od biedy można by nad tym wszystkim przejść do porządku dziennego i darować sobie te zabawy w piaskownicy gdyby nie fakt, że zmanipulowane osłabienie Ruchu Palikota i podpuszczenie Kongresu Kobiet posłużyło liderowi SLD do próby storpedowania na starcie inicjatywy zjednoczenia lewicy wokół wspólnych list na wybory do Parlamentu Europejskiego w ramach akcji Europa Plus. Smaku całej sprawie dodaje fakt, że jeszcze niedawno przed wyborami do sejmu Wanda Nowicka nie miała żadnych szans w SLD i dlatego skorzystała z oferty Palikota. Dzisiaj ten sam SLD stał się jej głównym obrońcą i wykorzystuje jej przypadek przeciwko próbie jednoczenia lewicy. Przy okazji w sposób niegodny poważnego polityka, w wyniku urażonych ambicji, lider SLD wyciąga haki z dalekiej przeszłości na Aleksandra Kwaśniewskiego żeby utrącić działania organizacyjne Europy Plus. Polityka i politycy nie mają dobrej opinii wśród Polaków, ale to co się działo w ostatnich miesiącach na marginesie awantury o niesłusznie wypłacone premie w sejmie przeszło wszelkie wyobrażenia. Działania SLD wobec Kalisza potwierdzają tylko te opinie. W Ruchu Palikota Wanda Nowicka według SLD nie musiała być lojalna wobec swojej partii i danego słowa, a w SLD Kalisz musi być lojalny i ślepo słuchać wodza. Tak niestety wyglądają kulisy polityki.
Roman Nowicki
