Wstyd mi za metody, które zastosował L. Miller w zwalczaniu ważnej dla konsolidacji ruchów lewicowych inicjatywy Europa Plus. To on dał sygnał do wywlekania „choroby filipińskiej” w walce politycznej. Jest to wielka niegodziwość, tym większa że dotycz własnego, lewicowego środowiska. Nawet powszechnie krytykowany prezes PiS nie posługiwał się ostatnio podobnymi inwektywami. To nie służy interesom SLD dodatkowo deprawuje dyskurs polityczny. Zamiast dyskusji - inwektywy. Fakt że L.Miller boi się wysokich notowań byłego prezydenta jak diabeł święconej wody nie usprawiedliwia takiego postępowania. Ale okazało się że szef SLD dobrze zna świat mediów i wiele wskazuje że takim postępowaniem swój cel może osiągnąć.

REKLAMA
Byłem w piątek wśród dziennikarzy na konferencji prasowej Europa Plus. Bardzo dobre merytoryczne spotkanie. Bardzo dobre wyważone wystąpienia Kwaśniewskiego. Znakomita, prestiżowa ekipa pełnomocników (profesorowie, prawnicy, działacze społeczni). Po zakończeniu konferencji, kiedy Prezydent Kwaśniewski wychodził, jakaś dziennikarka (w widoczny sposób sojuszniczka myślenia Millera) wykrzyczała swoje podstawowe pytanie: „panie prezydencie a co z tym alkoholem?”. Tacy dzisiaj jesteśmy. To my, potęga medialna, kreujemy ten coraz powszechniejszy kult cwaniactwa, chamstwa, świńskich ryjów, bo tylko wtedy można się przebić do mediów.
Kilka innych przykładów obrazujących rolę mediów we współczesnym świecie. W kwietniu ubiegłego roku w Sejmie zorganizowano z udziałem wybitnych konstytucjonalistów i Fundacji Batorego wielką konferencję z udziałem kilkudziesięciu największych organizacji na fundamentalny temat skandalicznej jakości stanowionego w Polsce prawa. Konferencję prowadził poseł Ryszard Kalisz. Zaproszono dziennikarzy, były konkretne propozycje rozwiązań. Po zakończeniu jedyne pytanie, które zadali dziennikarze Kaliszowi na korytarzu, dotyczyło wyroku jaki w tym akurat dniu ogłosił Trybunał w Strasburgu. Organizatorzy w maju ubiegłego roku wystąpili do Pani Marszałek z prośbą o przyjęcie delegacji, w skład której miał wchodzić m.in. były prezes Trybunału Konstytucyjnego, byli ministrowie sprawiedliwości, przedstawiciele Fundacji Batorego i eksperci organizacji pozarządowych celem przedstawienia wniosków z tych obrad. Do dzisiaj Pani marszałek nie miała czasu, żeby spotkać się. Nie ma sprawy w mediach, nie ma nacisku opinii publicznej, to znaczy można problem zlekceważyć. Gdyby w trakcie obrad pojawił się świński ryj wszystkie media od rana do nocy by o tym mówiły i pisały, a przy okazji i o tych obradach.
Inny przykład. Kilka lat temu zasłużona organizacja pozarządowa Habitat znakomicie przygotowała konferencję prasową na temat polskiej bezdomności (w dawnej fabryce Norblina organizatorzy wiernie odtworzyli klitki a właściwie nory, w jakich mieszka wiele warszawskich rodzin). Były referaty naukowców, propozycje rozwiązań, dyskusje, tylko media nie dopisały, bo co to za temat. Nawet „telewizja publiczna” w wieczornych dziennikach mówiła o sprawach trzeciorzędnych, ale nic o tej tragedii setek tysięcy polskich rodzin. Po jakimś czasie Habitat powtórzył konferencję podając w zaproszeniu, że będą siostry Radwańskie. Na konferencję zwalił się tłum dziennikarzy. Nie problem był ważny a sensacja w postaci ulubionej pary tenisistek.
Leszek Miller dobrze o tym wszystkim wie więc nie podjął żadnej merytorycznej dyskusji z inicjatywą Europa Plus, ale za to uruchomił pod publiczkę demony z Charkowa. I dzisiaj widać, że stary lis polskiej polityki miał rację. Po konferencji pojawiły się krytyczne w większości informacje, że wśród pełnomocników Europy Plus nie było żadnych znaczących osobistości(?) i oczywiście wątek Millera o alkoholu ostro wspierany przez PIS. Byłem i widziałem, przedstawiono godnych pełnomocników nowej inicjatywy jednoczenia lewicy, którzy zaprezentowali wiarę, chęć do działania i przeświadczenie, że można coś zmienić na lepsze. Tymczasem wieczorem ze zdumieniem obejrzałem w kilku przekazach telewizyjnych tendencyjne zbliżenia na twarz prezydenta, żeby zmanipulować informację o alkoholu. Miller święci tryumfy.
Sytuacja zresztą jest podobna jak ze sporem politycznym o marszałkinię
W. Nowicką. Od początku do końca nie miała racji podejmując decyzje za, a nawet przeciw ustąpienia z funkcji marszałkini, ale dopuszczenie w Sejmie do głosowania nad Anną Grodzką na stanowisko wicemarszałkini sejmu obnażyłoby prawdę o partiach rządzących i o PIS i o SLD. Uknuto więc „spisek medialny” o zamachu na wolności poselskie, „przekonano” Nowicką do zmiany wcześniej danego słowa i złamano fundamentalną zasadę, że największe partie mają w prezydium sejmu swoich przedstawicieli. Niestety media aktywnie w tym uczestniczyły bo to była sensacja. Pełno było też niewybrednych ataków na Ruch Palikota za próbę odwołania Nowickiej z marszałkini. Tymczasem Palikot miał do tego pełne prawo. Inne partie stosują podobne sankcje i to nie budzi większych sensacji. Przykład - wyrzucenie Kalisza za nic z SLD.
I tak od zachowania szefa SLD doszliśmy do naszego własnego dziennikarskiego podwórka. To my w dużym stopniu w pogoni za sensacją kreujemy zachowania publiczne, za które potem nie chcemy brać odpowiedzialności. Może czas na jakieś refleksje.
Roman Nowicki