Sporo się mówi o nadmiernym zaangażowaniu kościoła katolickiego w politykę. Księża wykorzystują często, a nawet bardzo często, ambony do bieżących komentarzy politycznych oraz do kampanii wyborczych na rzecz konkretnych partii politycznych i konkretnych kandydatów, którzy deklarują bezwzględną wierność kościołowi. Interes publiczny jest odkładany na dalszy plan. Dobrym przykładem może być jednostronna, nachalna propaganda Radia Maryja, czy udostępnianie Jasnej Góry do wielkich antyrządowych manifestacji.

REKLAMA
Niestety Episkopat milcząc w tych sprawach przyzwala na takie praktyki. Jak widzę przemówienia liderów związkowych nawołujących na pielgrzymkach pod Jasną Górą z błogosławieństwem Paulinów do obalania rządu przypomina mi się takie oto zdarzenie z mojego życia. Inna skala ale też boli.
W 1993 roku zostałem posłem z ziemi ostrołęckiej. Przez 4 lata byłem liderem wszystkich rankingów miejscowych mediów. Jak się zdaje popełniłem jednak dwa istotne błędy – przeforsowałem wbrew stanowisku kierownictwa mojej partii ustawę o kasach budowlanych dla biednych rodzin i ujawniłem przekręty w miejscowej organizacji partyjnej. To wystarczyło, że w wyborach do Sejmu w 1997 roku centrala partyjna umieściła mnie na 20 miejscu na listach wyborczych. Kompletna beznadzieja. Po krótkiej kampanii zrezygnowałem z ubiegania się o mandat w wyborach do Sejmu z list SLD i samotnie wystartowałem w wyborach do Senatu. Co było do przewidzenia przegrałem, jednak z dosyć przyzwoitym wynikiem. Rozgoryczony poskarżyłem się Biskupowi Łomżyńskiemu za niedopuszczalne zaangażowanie kościoła w promocję swoich kandydatów. Fragment tego listu z 1997 roku:
….Nikt nie miał najmniejszej szansy, jeżeli nie dysponował ogromną machiną wyborczą Kościoła, który bezpośrednio i często z naruszeniem prawa, angażował się w wybory. Na przykład w Przasnyszu i innych miejscowościach ulotki, które przesyłam w załączeniu, były rozkładane w kościołach przed każdą kolejną mszą świętą jeszcze w dniu wyborów, chociaż obowiązywał już wszystkich bezwzględny zakaz agitacji. Nieodosobnione były przypadki, kiedy księża grozili, że jeżeli w trakcie spowiedzi okaże się, iż wierzący głosowali inaczej niż nakazuje Kościół, to nie będzie udzielane rozgrzeszenie. Mówi się o tym w województwie dość powszechnie. …Bezprzykładna i jednostronna agitacja Radia Maryja dopełniła resztę. W Radiu Maryja nie obowiązywały żadne reguły. Reprezentowano na okrągło wąską opcję, jedyną słuszna doktrynę i prowadzono nieustannie agitację za tymi samymi osobami, które dziwnym trafem były również podane imiennie na kartkach …… doręczonych wszystkim wiernym w kościołach…Jak to jest dopuszczalne, żeby radio to stało się tak polityczne ….. i reprezentowało radykalny fundamentalizm z pogwałceniem prawa i dobrych obyczajów? …Jeszcze raz proszę wybaczyć ostrość sformułowań, ale przecież stała się w sumie rzecz straszna. Podważony został sens pracy pozytywistycznej, sens oddania się dla ludzi i województwa, dorobek osobisty w długotrwałych działaniach na rzecz województwa. Wystarczyło dać gwarancję bezwzględnego posłuszeństwa Kościołowi żeby zyskać poparcie w wyborach.….Czy czegoś to nie przypomina z niedalekiej przeszłości?....."
Ku mojemu zdziwieniu Biskup zaprosił mnie na rozmowę, która odbyła się w bardzo życzliwej atmosferze. Zaczął od stwierdzenia, że byłem najlepszym posłem w historii ziemi ostrołęckiej i bardzo bliskim doktrynie chrześcijańskiej (pomoc bezrobotnym, chorym dzieciom, bezdomnym). Podziękowałem uznając, że pochwały są przesadzone, ale nie powiem żeby mi to nie pochlebiło. Biskup zapytał się jak się czuję po przegranej, odpowiedziałem, że źle, bo nikt nie lubi przegrywać. Z kolei zapytałem, dlaczego kościół mnie nie poparł w wyborach oceniając bardzo wysoko moją dotychczasową działalność. Biskup odpowiedział w sposób genialnie prosty, pokazując istotę polityki: zapytał – proszę sobie wyobrazić, że poparliśmy pana i wszedł pan do Senatu. Jest glosowanie nad konkordatem, jakby się pan zachował? Czując oczywisty podstęp zacząłem kluczyć: zastanowiłbym się….. No widzi Pan, przerwał Biskup a wybrana z naszym poparciem osoba do Senatu nie będzie się zastanawiała i zagłosuje jak należy. Prosta bolesna prawda, ale prawda. Taka jest polityka. Nawiasem mówiąc bardzo ciepło do dzisiaj wspominam Biskupa.
Roman Nowicki