Prezydent François Hollande powiedział niedawno, że nie da się stabilizować długu publicznego bez wzrostu gospodarczego. W pełni się z tym zgadzam.
REKLAMA
Co więcej, dziś jasno widać, że Polska jest tego najlepszym przykładem. Według prognoz Komisji Europejskiej w latach 2008-12 osiągniemy najwyższy wzrost gospodarczy w całej Unii Europejskiej – w sumie 19 proc., czyli prawie dwa razy więcej niż druga Słowacja (10 proc.), ponad dwa razy więcej niż trzecia Malta (7 proc.) i ponad cztery razy więcej niż czwarta Szwecja (4 proc.). Pozostałe kraje Unii nie przekroczą w tym czasie granicy 4 proc., a cała gospodarka unijna wręcz się skurczy o 0,6 proc.
W ograniczeniu zadłużenia Polska tuż za podium!
Dzięki temu relatywny wzrost naszego długu publicznego jest niewielki – tylko trzy kraje unijne są pod tym względem od nas lepsze. I to bez odliczania od naszego długu wysokich transferów, jakie przekazujemy na OFE. Z drugiej strony potwierdzeniem prawdziwości słów prezydenta Hollande’a jest Grecja – tak jak nam udało się wyhamować przyrost długu dzięki wzrostowi gospodarczemu, tak załamanie gospodarcze w Grecji spowodowało jego eksplozję.
Walka toczy się na dwóch frontach…
Polski sukces i odporność gospodarki na negatywne zjawiska zewnętrzne to wynik polityki makroekonomicznej starannie rozłożonej w czasie i świadomie rozgrywanej na dwóch frontach. Pierwszy z nich to zabezpieczenie wzrostu gospodarczego poprzez bezpośrednie działania antykryzysowe. Drugi – to walka o to, aby nie dopuścić do powtórzenia się sytuacji w Grecji ani w krótkim, ani w długim horyzoncie czasowym. Służą temu reformy takie jak podwyższenie wieku emerytalnego, które da Polakom nie tylko wyższy wzrost gospodarczy, ale także wyższe emerytury. Mam nadzieję, że także nowy rząd francuski dostrzega, że aby wygrać tę walkę z kryzysem, trzeba walczyć na obu frontach.
