O autorze
Violetta Rymszewicz – Absolwentka University of Cambridge na kierunku psychometria. Członek British Psychological Society. Konsultant Zarządzania Zasobami Ludzkimi, psychometra, trener biznesu. Prowadzi doradztwo w zakresie rozwoju, zmiany karier oraz wychodzenia z kryzysów w karierze dla osób 40+. Więcej informacji Tekst linka

Dlaczego w instytucjach UE pracuje tak mało Polaków?

Parlament Europejski, Bruksela
Parlament Europejski, Bruksela
Sidonia Jędrzejewska, europosłanka do Parlamentu Europejskiego, powiedziała kiedyś podczas wywiadu(*), że Polacy sami się eliminują w drodze do stanowisk w instytucjach UE. Polacy nie tylko sami się eliminują. Polacy są również eliminowani. Przez kolejne rządy, ułomny system edukacji i wreszcie paskudne polskie cechy – zawiść i nielojalność.


W realiach międzynarodowych o pozycji i sile kraju decyduje jakość i profesjonalizm służb dyplomatycznych. W Unii Europejskiej o pozycji i sile kraju decyduje zaplecze złożone z osób zatrudnionych w Instytucjach. I to na wszystkich poziomach – od komisarzy, poprzez dyrektorów, średni szczebel zarządzania, aż po specjalistów i asystentów. Wbrew pozorom te ostatnie grupy stanowisk są najważniejsze z punktu widzenia przeciętnego Polaka. Przyczyna jest dość oczywista. Silna reprezentacja polskich urzędników w strukturach, oznacza łatwiejszy (bo po polsku) dostęp do spraw załatwianych w Instytucjach. Urzędnicy unijni są zobowiązani do obiektywizmu i równego traktowania wniosków, ale są też ludźmi. Mają zwykły ludzki sentyment do spraw płynących z kraju i starannie nad nimi czuwają.


Można nie lubić Unii Europejskiej ani Instytucji Unijnych. Można nie zgadzać się z ideą zjednoczonej Europy. Wolno nam. Jedno pozostaje faktem – centrum wydarzeń we współczesnej Europie koncentruje się wokół Parlamentu Europejskiego i Instytucji. Ograniczanie dostępu Polaków do Instytucji oznacza osłabianie pozycji Polski w Europie.


Dlaczego napisałam „ograniczanie”?

Otóż dlatego, że jesteśmy jednym z nielicznych krajów europejskich, które nie wspierają swoich kandydatów do pracy w Instytucjach. Kandydaci z Polski są niedoinformowani. Za mało wiedzą o możliwościach kariery w Brukseli, Luksemburgu czy agencjach Instytucji UE. Rząd polski nie monitoruje poziomu zatrudnienia Polaków w Instytucjach. Idea ‘’równowagi geograficznej” w zakresie zatrudnienia pracowników, jak widać, nie dotyczy Polaków.


Kolejne ekipy rządzące są zainteresowane wyłącznie obsadzaniem najwyższych stanowisk powiązanych z polityką. Kandydatów do pracy na niższych szczeblach pozostawia się bez wsparcia, informacji i szkoleń.

Na skutek reformy w 2010 roku procedura rekrutacji do Instytucji jest bardzo skomplikowana. Narzędzia selekcyjne – rodzaj użytych testów i metodologii – niezwykle trudny. Pierwszy etap – preselekcja - to prawdziwy koszmar. Skomplikowane testy psychometryczne, często źle przetłumaczone na język polski okazują się barierą nie do pokonania. Rzadko zdarza się, aby kandydat z Polski przechodził etap preselekcji za pierwszym podejściem.

Przyczyna tkwi w nieprzygotowaniu naszych kandydatów do zdawania testów psychometrycznych. Polski system szkolny zupełnie pomija rozwijanie kompetencji wymaganych w pracy za granicą (umiejętności analitycznych, krytycznego myślenia, wyłapywania błędów i pomyłek, podejmowania decyzji i odporności na stres).

Pozostaje jeszcze jeden znaczący problem. Na ostatnim etapie rekrutacji, po skomplikowanych testach, kandydaci przechodzą przez rozmowy kwalifikacyjne w Dyrekcjach. Konkurują z absolwentami najlepszych uczelni na świecie. Normą jest francuska ENA (École Nationale d'Administration), London School of Economics, Sorbona, Oxford i Cambridge. Czym może pochwalić się absolwent uczelni nieobecnych w światowych rankingach uniwersyteckich?

Przez pewien czas publikowałam w „Gazecie Wyborczej” artykuły o rekrutacjach do Instytucji (rekrutacje EPSO). Pod każdym z nich, w komentarzach, na ambitnych europracowników spadały paskudne inwektywy, agresja sięgała zenitu. Kto, wobec takiej atmosfery, przyzna się że marzy o karierze w instytucjach UE?

Ci, którym udaje się przejść przez rekrutacje EPSO, to mocarze. Najlepsi z najlepszych. Absolwenci źle doinwestowanych polskich uczelni. Nic tak dobrze nie świadczy o Polsce jak oni.

(*) Wywiad z europosłanką Sidonią Jędrzejewską "Polacy sami się eliminują" - rymszewicz.eu/post20120120

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Jedyny taki powiat w Polsce wschodniej. "Kto mi wytłumaczy, co sprawia, że tam zawsze na żółto?"

TYLKO W NATEMAT

0 0Prawie 50 proc. poparcia dla PiS. Oni najbardziej przestrzelili z sondażami, dziś trudno im wierzyć
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Na marszałka Senatu tylko Brejza! PO nie może zmarnować funkcji trzeciej osoby w państwie

POZNAJ DADHERO.PL

0 0Trójkąt małżeński. Czyli zanim weźmiesz ślub, sprawdź, jak kobieta reaguje na twojego przyjaciela
0 0"Co z ciebie za facet?" Historie mężczyzn, którzy nie zasłużyli na tytuł bohatera domu
0 0Enrique Iglesias pokazał, jak bawi się z dziećmi. Fani pokochali uroczy film
0 0Jak w 30 sekund zranić tysiące dzieci? Odpowiedź to spot finansowany przez resort sprawiedliwości
WARTO WIEDZIEĆ 0 0"Tykająca bomba". Kurdowie pilnowali obozów dla bojowników ISIS i ich rodzin. Oto co się tam dzieje
WYWIAD 0 0"Jeszcze trochę i nazwą nas kułakami". Ten przedsiębiorca jako jedyny pokonał PiS na wschodzie
POLECAMY 0 0"Nasz prezydent, Wasz premier". Tak opozycja może pokonać Dudę w wyborach prezydenckich
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Możecie ich nie znać, ale zaraz o nich usłyszycie. 10 gwiazd nowego Sejmu, które mogą namieszać
FELIETON 0 0"W trzy miesiące zarobisz tyle, ile przez całą kadencję". Oto metody, którymi PiS może wyrwać Senat
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Krystyna Janda znów to zrobiła. Jeden obraźliwy wpis skasowała, drugi pozostał

POZNAJ DADHERO.PL

DADHERO.PL 0 0Nie wiesz, co to emocje, jeśli nie byłeś przy porodzie. Spróbuj mnie przekonać, że jest inaczej
0 0Tata po szwedzku. Gdy zobaczyłem, jakimi super ojcami są Szwedzi, z początku nie mogłem uwierzyć
0 0Ruszamy z dadHERO.pl, lifestyle'owym serwisem dla ojców
0 0Byliśmy w nowym bastionie "dobrej zmiany" i wiemy, skąd prawie 90 proc. poparcia dla PiS