http://www.simge.edu.sg

Kryzys ekonomiczny nieuchronnie zmienia rynek pracy, metody rekrutacji i wymagania stawiane kandydatom. Coraz częściej w ofertach, pojawia się nowa kompetencja poszukiwana przez pracodawców – „resilience”. Ten niewinnie brzmiący, angielski termin, świetnie opisuje wymagania burzliwego, kryzysowego rynku z deficytem stanowisk. Czym jest „resilience” i dlaczego stała się jednym z głównych kryteriów przydatności do pracy?

REKLAMA
Trudno znaleźć polski odpowiednik tego terminu. Dosłownie „resilience” oznacza – elastyczność, odporność na stres, zdolność do adaptacji. To właśnie łatwości adaptacyjnej, dużej odporności na stres i niepewność zatrudnienia, najczęściej poszukują pracodawcy.
Ogromne zmiany, które zaszły w ostatnich latach na rynku pracy powodują, że zupełnie tracimy poczucie bezpieczeństwa i szansę na planowanie przyszłości. Deficyt stałego zatrudnienia i powszechność kontraktów czasowych uniemożliwiają przywiązywanie się do miejsca zamieszkania i budowania trwałych więzi. Współczesne rozwijanie kariery i utrzymanie jej ciągłości wymaga częstych przenosin z miejsca na miejsce, bez perspektyw „zapuszczania korzeni”.
A będzie jeszcze trudniej. Rokowania rynku pracy w Europie i na świecie zakładają, że w ciągu najbliższych 10 lat, średnio czterokrotnie w trakcie trwania kariery zmienimy pracę i miejsce zamieszkania. Ekonomiści coraz wyraźniej mówią o rozwoju, tzw. „freelance economy”, czyli rzeczywistości ekonomicznej, w której brak stałego zatrudnienia stanie się normą. Szacuje się, że do roku 2020 ponad połowa miejsc pracy w Europie i Stanach Zjednoczonych będzie zajęciem dla freelancerów.
Dotychczasowe ośrodki rynku pracy, z atrakcyjnymi ofertami karier, przenoszą się do Emiratów Arabskich, Chin, Indii i Brazylii. Zjawisko emigracji zarobkowej dotyczy już nie tylko nisko wykwalifikowanych pracowników. Atrakcyjnej pracy, poza granicami własnego kraju, poszukują również wykształceni przedstawiciele wziętych zawodów. Jeszcze do niedawna termin „expaci” odnosił się tylko do wysoko opłacanych pracowników odsyłanych czasowo do pracy za granicą. Dzisiaj o zjawisku migrowania w poszukiwaniu pracy, życiu expatów i wyzwaniach wielokulturowej edukacji ich dzieci pisze się jak o faktach, dotyczących milionów ludzi żyjących poza granicami własnego kraju.
I tu pojawia się problem. Okazuje się, że emigracja, życie w skrajnie niepewnych czasach, bez perspektyw stałej pracy i przewidywalnej przyszłości, mocno wpływa na psychikę i stabilność emocjonalną pracowników. Wypalenie zawodowe, alkoholizm, uzależnienie od używek, ale także narastająca agresja, nieudane związki, samotność i depresja to tylko niektóre ze skutków kryzysu na rynku pracy. Wiadomo również, że te przejawy kryzysów osobistych są blisko powiązane z sytuacją ekonomiczną i mają bezpośredni związek z brakiem „resilience”, traktowanej teraz przez pracodawców, jako jedna z kompetencji zawodowych.
Co ciekawe - załamania emocjonalne pracowników najczęściej ujawniają się w kilka miesięcy po zmianie pracy. Koszty związane z kryzysem psychicznym pracownika są tak wysokie, że pracodawcy zamiast pomagać już zatrudnionym pracownikom wyjść z kłopotów, postanawiają „dmuchać na zimne” i eliminować zagrożenie na etapie rekrutacji, wyłapując mniej odpornych kandydatów.
Na zdrowym rynku pracy, pracodawców i pracowników obowiązują dwa rodzaje kontraktów. Kiedy zaczynamy pracę umawiamy się z pracodawcą, w sensie prawnym, na świadczenie pracy i otrzymujemy za to wynagrodzenie. W sensie psychologicznym „umawiamy się” na tzw. „kontrakt psychologiczny”, który zakłada, że w zamian za sumienną pracę, pracodawca zapewnia nie tylko ciągłe i stałe zatrudnienie, ale także szansę na rozwój i karierę.
Niestety, choć kryzys w Europie jeszcze się nie skończył już widać jego pierwsze efekty. Dotychczasowy kształt rynku pracy i obowiązujące umowy społeczne przestają istnieć. Pracodawcy wykorzystują kryzys i żądają więcej pracy za mniejsze pieniądze. Pracownicy rzecz jasna tracą. Nie tylko pieniądze, poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, również równowagę emocjonalną i zdrowie psychiczne.
I tak oto powoli kryzys stworzył nową formę dyskryminacji. Obok wieku, płci, koloru skóry i stanu cywilnego pojawia się segregacja pracowników, ze względu na odporność psychiczną i łatwość adaptacji do skrajnie trudnych warunków pracy.