Dwa dni temu PiS podrzucił do Sejmu ustawę naprawczą ustawy naprawczej. Intencja pokazania jej w przeddzień długiego weekendu była aż nazbyt oczywista: „Politycy pojadą na kilka dni na majówkę, a my będziemy mogli rozkręcić maszynę propagandową przekonującą, że to świetna propozycja kompromisu!”. Obawiam się tylko, iż Polacy też uznali, że warto przez tych kilka dni odpocząć. Także od polityki. Myślę, że dotyczy to również włączania telewizora. A zważywszy na to, że i tak TVPiS Polacy oglądają coraz rzadziej, to cała operacja może okazać się zamokłym kapiszonem.

REKLAMA
Nie ma co się oburzać na PiS. Takie rzeczy w polityce robi się często i to ich zbójeckie prawo. Nie ma co się nawet dziwić, że propozycja ta jest śmieszna. Przecież gdyby była poważna, to nie byłoby powodu pokazywania jej w taki sposób. Jaką mamy bowiem sytuację? PiS sparaliżował Trybunał Konstytucyjny za pomocą ustawy, a wcześniej uchwał Sejmu, niezgodnego z prawem wyboru dodatkowych sędziów i niezaprzysiężenia sędziów wybranych w sposób zgodny z prawem. Gdy TK ustawę zakwestionował, a Komisja Wenecka nie zostawiła na niej suchej nitki, Prezes Kaczyński zaprosił do rozmów. Rozmowy dość szybko okazały się zasłoną dymną, a PiS mojej propozycji kompromisu nie przyjął. Później przekonywał, że zespół Marszałka Kuchcińskiego do czerwca wypracuje kompromisową propozycję, lecz teraz pokazuje gotową ustawę. Ustawę, która zawiera większość przepisów zakwestionowanych przez Trybunał.
Drodzy Państwo z PiS, jeżeli wydaje się Wam, że można Polaków traktować jak mało rozgarniętych, to niestety jesteście w błędzie. Nikt poza Waszymi wyznawcami na takie sztuczki się nie nabierze. Ale oni nawet uwierzą, że czarne jest białe, a białe jest czarne. O ile powie to Prezes Kaczyński. Prezes na pewno takiej mocy nie ma natomiast nad opinią publiczną za granicą. Zatem będziemy obserwowali, dalszą marginalizację i erozję reputacji Polski, która za chwilę przełoży się na portfele Polaków.
Podobno 2 maja Prezes Kaczyński ma mieć jakieś ważne przemówienie. Mam dla Pana radę, Panie Prezesie. Jeżeli naprawdę chce Pan rozwiązać kryzys, w który wpędził Pan polską demokrację, niech Pan po prostu przedstawi swoją propozycję rozwiązania kryzysu na piśmie. Tak jak my to zrobiliśmy ostatnio. Zapewniam, że wtedy bardzo dokładnie ją przestudiujemy i jeśli będzie poważna, to będziemy o niej rozmawiać. A jeżeli nie zamierza Pan tego zrobić, to niech Pan nie marnuje głosu na przemówienie. Już lepiej pojechać na działkę na grilla.