
Zbliżają się wybory, a wraz z nimi rośnie częstotliwość i amplituda toczonych publicznie i prywatnie sporów. Nie wiem, jak Państwo, ale ja obserwuję większość z nich z niesmakiem. I nawet nie chodzi o to, czego te spory dotyczą, ale o to, w jakim stylu są prowadzone. Studiuję czasem zapisy dawnych dyskusji. To były błyskotliwe pojedynki! Elegancja riposty była równie ważna, jak jej skuteczność! Natomiast obecne spory przypominają okładanie się kłonicami. Analogia jest pełna. Wytworne pchnięcie szpadą powalało przeciwnika i kończyło spór. Cios utytłaną w gnoju sztachetą niczego nie kończy, bo rywal podnosi się z błota trzymając jeszcze bardziej odrażający drąg…
