
Zawsze dążę do tego, żeby sięgać do źródeł. Twierdzę, że w nauce i technice stan obecny jest wspaniały, przyszłość jest fascynująca, ale wiedza o tym, od czego zaczynaliśmy, pozwala lepiej zrozumieć stan obecny i trafniej przewidywać przyszłość.
REKLAMA
Pisałem już na tym blogu o elektronicznych zwierzętach, w tym także o zbudowanym przeze mnie elektronicznym psie. Komentując ten ostatni wpis Pani Domicella Bożekowska zwróciła mi uwagę na książeczkę Krzysztofa Borunia "Tajemnice Sztucznych Zwierząt". Obiecała mi nawet, że dośle mi skan tej książki, o co bardzo prosiłem, ale niestety przesyłka z tym skanem nigdy do mnie dotarła. Albo Pani Domicella się rozmyśliła, albo lecącego od niej do mnie "elektronicznego gołębia pocztowego" dopadł jastrząb w postaci jakiegoś filtru antyspamowego :-) .
W każdym razie tkwiłbym dalej w nieświadomości tego, jakie były pradzieje tematyki, z którą się dość chętnie utożsamiam, gdyby nie Pan Joachim Stangel - częsty gość na moich konsultacjach i autor wielu ciekawych pomysłów. Otóż tenże Pan Joachim zdobył w jakiś sposób ową książeczkę (vide obrazek na początku wpisu), podarował mi ją - a potem jeszcze dosłał mi ją w formie przeskanowanej, z czego w tym wpisie będę intensywnie korzystał. Dzięki podarunkom Pana Joachima dowiedziałem się, że na długo przez moim psem elektronicznym funkcjonował w Polsce elektroniczny żółw o nazwie CUPEL. Nazwa pochodziła od słów Cybernetyczne Urządzenie Przekaźnikowo-ELektronowe. Konstruktorem CUPELA był inż. Andrzej Harland
a data budowy to 1959 rok (przypominam: mój pies elektroniczny to 1971 rok - ponad dekadę później!). Obaj jednak (z inżynierem Harlandem) musimy uznać priorytet Greya Waltera, który swoje pierwsze żółwie elektroniczne (ELMER i ELSIE) budował w latach 1948-1949
i demonstrował je (między innymi!) w 1951 roku w ramach wystawy Festival of Britain.
Wydawać by się mogło, że konstrukcje z połowy XX wielu to w cybernetyce prehistoria. Ale we wspomnianej książce Borunia są wzmianki o jeszcze wcześniejszych próbach budowy elektronicznych zwierzaków - więc o nich także trochę Państwu opowiem.
Ze zdziwieniem dowiedziałem się z tej książki, pierwszy (chyba) elektroniczny pies nazywał się Philidog, był zbudowany przez inżyniera H. Pirauxa i był prezentowany na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu w 1929 roku. Wykazywał on fototropizm - potrafił podążać za źródłem światła, śledząc jego ruch i stale je "tropiąc" (stąd nazwa tej umiejętności).
Philidoga podziwiał sam twórca cybernetyki, Norbert Wiener.
Mój pies umiał trochę więcej, a zwłaszcza miał zdolność uczenia się, ale w tym zakresie także wyprzedzały go inne konstrukcje. Między innymi uczącym się sztucznym zwierzęciem była "młodsza siostra" ELMERA i ELSIE - zbudowana przez Greya Waltera w 1950 roku CORA (nazwa pochodziła od Conditioned-Reflex-Analogue - analog odruchów warunkowych. Ten elektroniczny żółw potrafił się uczyć, co sam Gery Walter zaznaczył, określając swoje dzieło mianem łacińskim Machina docilis - maszyna uczące się.
Jeszcze większe możliwości uczenia się wykazywał kolejny opisany w książce Borunia elektroniczny zwierzak czerepacha ("żółw" po rosyjsku), zbudowany i badany w Instytucie Automatyki i Telemechaniki Akademii Nauk ZSRR przez R.R. Wasiliewa.
Nie będę jednak dalej absorbował Państwa opisami kolejnych tworów, bardzo ciekawie zaprezentowanych w wydanej w 1960 roku książce Borunia, bo szły one potem w kierunku maszynowego modelowania zjawisk i procesów psychicznych. Obecnie takie modele buduje się najczęściej przy użyciu symulacji komputerowych - o czym można poczytać między innymi w takich dwóch "sprzężonych" książkach o psychologii i informatyce.
Kiedyś o tym także napiszę - ale to jest już zdecydowanie temat na osobne opowiadanie.
