
Niektórzy moi znajomi mają mi za złe, że czasem na tym blogu zamieszczam informacje o różnych moich dokonaniach. Twierdzą, że o własnych osiągnięciach mówić nie wypada. "Niech inni cię chwalą!" - to jest dla wielu osób hasło przewodnie ich działania. Może mają rację? Ja twierdzę jednak, że jeśli mówi się prawdę i używa się głównie czasowników (co było robione) oraz rzeczowników (co zostało osiągnięte), natomiast unika się przymiotników (czyli prób samooceny) - to jest to dopuszczalne.
REKLAMA
Żeby uzasadnić mój pogląd w tej sprawie odwołam się do korzeni kultury europejskiej, a konkretnie do Iliady Homera.
Otóż Homer twierdził, że człowiek dokonujący znaczących czynów dysponuje w związku z tym cechą, którą w Iliadzie określa jako arete, co dość luźno można tłumaczyć jako zaleta. Na przykład Achilles posiadał arete, ponieważ szybko biegał, był więc w heksametrach Iliady określany jako "szybkonogi".
Jeśli człowiek posiada arete - to zdaniem Homera ma prawo do słusznej dumy, którą starożytni Grecy określali mianem philautia. Człowiek, którego philautia zostaje naruszona - ma prawo do tego, by się o swoją godność upominać, nawet jeśli to upominanie przyjmuje bardzo drastyczne formy.
Czy pamiętacie Państwo pierwszy wers Iliady?
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody
(tłumaczenie F.K. Dmochowskiego)
(tłumaczenie F.K. Dmochowskiego)
W lepiej znanym mnie tłumaczeniu (niestety nie wiem, czyim) brzmi to jeszcze lepiej:
Wielbij muzo gniew Achillesa!
Jak widać Homer w pełni solidaryzuje się z tym, że Achilles obraził się na swoich rodaków, co miało opłakane skutki, gdyż dalsze wersy epopei brzmią:
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody,
Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody
Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu,
A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu
Walające się trupy rycerskie wśród pola:
Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola
Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody
Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu,
A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu
Walające się trupy rycerskie wśród pola:
Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola
Co było powodem tego, że Achilles tak się "wkurzył"?
Dokładnie to, co sygnalizowałem wyżej: Jego philautia została naruszona.
Uważał, że Agamemnon (głównodowodzący wojsk greckich pod Troją) nie doceniał wystarczająco jego wkładu w wojnę pod murami tego miasta. Nie wchodząc w szczegóły (które są ciekawe, zachęcam do zajrzenia do oryginału!) lekceważenie Achillesa przez Agamemnona przejawiło się w tym, że gdy Agamemnon musiał oddać kapłanowi Chryzesowi jego córkę Chryzeidę, którą wcześniej uczynił swoją branką i nałożnicą - to jako "rekompensatę" wziął sobie Bryzeidę, brankę Achillesa.
Sądzę, że Państwo zgodzicie się, że Achilles mógł się zdenerwować?
Ale - co ciekawe! - z eposu Homera wynika, że Achillesa rozgniewało nie tyle odebranie mu dziewczyny, ale w znacznie większym stopniu to, że Agamemnon w ten sposób okazał mu lekceważenie, więc jego philautia została naruszona. Miał więc on (zdaniem Homera) prawo do słusznego gniewu - i wycofał się z walki.
Pozbawieni swego "asa atutowego" Grecy zaczęli zbierać cięgi od Trojan, ale twórca Iliady uznaje, że Achilles miał prawo powstrzymać się od walki i wystawić podkomendnych Agamemnona na serię sromotnych porażek, skoro jego arete nie była wystarczająco doceniana. Starożytni Grecy zgadzali się z tym bez zastrzeżeń. Werner Jaeger (niemiecki filolog klasyczny) w książce "Paidea" tak to skomentował:
Dążenie do wyróżnienia się oraz domaganie się dla siebie czci i uznania wydają się komuś odczuwającemu po chrześcijańsku grzeszną pychą jednostki. Tymczasem dla Greków takie postępowanie oznaczało wznoszenie się jednostki ludzkiej do świata ideału (...)
No cóż, nie żyjemy w czasach achajskich i skromność jest u nas wymaganą cechą, chociaż często bywa podszyta hipokryzją... Ale przecież każdy z nas, gdy przymknie oczy, lubi słyszeć śpiewy muz nad głową! :-)
