
Moim dzisiejszym wpisem chcę zwrócić Państwa uwagę na jubileusz 150-lecia "Przeglądu Technicznego". Naprawdę niewiele jest czasopism mogących się poszczycić równie długą tradycją! A ponadto "Przegląd ..." dopracował się formuły czasopisma dla wszystkich, oczywiście poświęconego głównie problemom techniki, ale z szerokim kontekstem gospodarczym i społecznym, dlatego warto się tym jubileuszem zainteresować.
REKLAMA
O tym, jak bardzo cenię "Przegląd Techniczny" jako inżynier, pisałem już na tym blogu w tym wpisie. Wspomniałem też w innym wpisie o tym, że także "Przegląd Techniczny" docenił mnie jako inżyniera, przyznając mi (w ogólnopolskim plebiscycie czytelników) tytuł Złotego inżyniera. Z okazji zbliżającego się jubileuszu chciałbym jednak podkreślić, że "Przegląd ..." oferuje bardzo dużo atrakcyjnych treści także czytelnikom nie związanym z techniką, ale po prostu ciekawym świata.
Wspomnę, bo mało kto dziś o tym pamięta, że w czasach PRL, kiedy gazety codzienne były wypełnione wyłącznie propagandową sieczką, a tygodników z prawdziwego zdarzenia praktycznie nie było - "Przegląd Techniczny" był jednym z nielicznych periodyków, który naprawdę dawało się czytać.
I to bynajmniej nie tylko z powodu zamieszczanych w nim ciekawych (dla mnie, jako inżyniera) nowinek technicznych z kraju i ze świata, ale także ze względu na niezwykle inteligentne i zabawne felietony na różne aktualne tematy. Felietony te często zawierały bardzo krytyczne oceny ówczesnej "zgrzebnej" rzeczywistości, które jednak uchodziły czujności wszechobecnej cenzury, ponieważ były zręcznie ukryte pod pozornie naukowymi lub technicznie brzmiącymi hasłami.
Przykładowo przypominam sobie do dziś felieton, który nawiązywał do tak zwanej "analizy wartości" (naukowej metody obniżania kosztów produkcji). Felieton ten omawiał elementy tej metody, odwołując się do palącego w pewnym okresie PRL problemu braku na rynku ... gumy do majtek.
Naprawdę, za żadne skarby nie można było jej kupić - rzecz dzisiaj nie do pojęcia, ale tak było!
Otóż felietonista przeprowadził pozornie bardzo profesjonalną analizę (używając metod analizy wartości), co i jak można zrobić , żeby poradzić sobie z tym dotkliwym brakiem. Nie pamiętam już wszystkiego, co felietonista bardzo poważnie analizował, ale zapamiętałem kilka z tych bardzo naukowo nazywanych i bardzo błyskotliwie opisywanych rekomendacji.
Jedna z nich (określona jako "strażacka") zalecała noszenie grubych szelek niezawodnie zapobiegających spadaniu bezgumkowych majtek. Inna rada, określona jako "żniwiarska", była poparta długim wywodem na temat wytrzymałości oraz elastyczności proponowanego elementu zastępczego i zalecała, by w przypadku braku gumki stosować sznurek do snopowiązałek. Czytając te słowa, osoby pamiętające tamte czasy z pewnością się uśmiechną, bo w PRL temat permanentnego (w każde żniwa!) braku sznurka do snopowiązałek był klasycznym, wręcz kabaretowym przykładem rokrocznie powtarzającej się niemożności, ośmieszającej system gospodarki socjalistycznej.
Zabawnych pomysłów było sporo, ale już ich nie pamiętam. Jeden z nich oparty był na odwróceniu klasycznego mitu (upowszechnianego w czytankach szkolnych), dotyczącego nikczemnych praktyk mocarstw kolonialnych, których przedstawiciele wykupywali rzekomo od naiwnych i prostodusznych Zulusów czy innych Pigmejów całe akry urodzajnej ziemi - za bezwartościowe sznury paciorków. Felietonista proponował, żebyśmy teraz my sprzedawali Murzynom leżące odłogiem pola PGR-ów - za szpule owej deficytowej gumy.
Wszystkie te rady były bardzo obszerne, przedstawione z napuszoną powagą i "podlane naukowym sosem" - a przy tym niebywale śmieszne. Mnie jednak najbardziej rozbawiła końcowa propozycja, określona nazwą "na Kleopatrę", oparta na lakonicznej rekomendacji:
Bez majtek!
Przytoczyłem ten przykład inteligentnego dziennikarstwa (a raczej kpiarstwa) gospodarczego, żeby uzasadnić tezę:
"Przegląd Techniczny" był, jest i będzie czasopismem dla wszystkich, nie tylko dla techników i inżynierów!
I tego właśnie sympatycznej redakcji tego pisma z okazji jubileuszu serdecznie życzę :-)
